NewsroomRecenzje

Za co “Przeprasza” Jan Wieteska? Recenzja albumu

Za co przeprasza Jan Wieteska? Albo raczej za co nie przeprasza? Odpowiedź znajdziecie w jego debiutanckim albumie! Pewnie do tej pory był Wam lepiej znany jako aktor. Możecie kojarzyć go jako Mario z filmu “Kolory zła: Czerwień” lub Adama z serialu Sexify. Jednak tym razem nie wcielał się w żadną z ról, niczego nie udawał, tylko opowiedział o swoich osobistych rozterkach w formie debiutanckiego albumu. Koniecznie posłuchajcie!

“Przepraszam” – jak często używacie tego słowa? Warto mieć je w swoim słowniku, byle nie za często i tylko w sytuacjach, które tego wymagają. I w skrócie o tym jest ten album. O tym, że w dzisiejszych czasach bardzo często ukrywamy swoje emocje i uczucia, tylko po to, by dostosować się do trendów lub osób, których zdanie jest dla nas istotne.

Na muzyczną twórczość Janka trafiłam w zasadzie od samego początku. Miałam okazję być na jego występie w dniu premiery pierwszego singla pt. “Kupiłem dom”. Co prawda, wtedy zaśpiewał tylko ten jeden premierowy utwór, ale to w zupełności wystarczyło, by przekonać się, że ma wyjątkową wrażliwość i talent. Było to podczas ubiegłorocznej edycji festiwalu Great September (i w tym roku również tam wystąpi – tym razem z pełnym koncertem!).

Minęło zaledwie kilka miesięcy, a już zdążył wydać debiutancki album. Sukcesywnie dzielił się kolejnymi singlami i każdy z nich w kilka chwil trafiał na moje playlisty. Mimo to “Kupiłem dom” nadal jest moim numerem jeden! W redakcyjnym podsumowaniu 2024 roku napisałam, że to piosenka, która zachwyca od pierwszego odsłuchania. Teraz mogę powiedzieć, że to piosenka, która niezmiennie zachwyca tak samo – od premiery minął prawie rok i w tym temacie nic się nie zmieniło.

Album rozpoczyna się od utworu “ZA CO”, a kończy się utworem “PRZEPRASZAM”… i tytuły tylko tych dwóch piosenek są napisane Caps Lockiem. Myślę, że to nie może być przypadek. Mogą być klamrą, która spina album, a łącząc się w zdanie, niosą za sobą główne przesłanie płyty. Tytułowa piosenka “PRZEPRASZAM” opowiada o tym, by nie przepraszać, kiedy jest to niepotrzebne, wierzyć w siebie i doceniać swoje, nawet małe, sukcesy.

Każdy z pozostałych utworów opowiada zupełnie inną historię, a wszystko łączy się w spójną całość. No więc, za co przeprasza Jan Wieteska? Pozostawiam Wam to do własnej interpretacji po wysłuchaniu albumu. Powiem tylko, że na pewno nie musi tego robić w kontekście swojej twórczości. Posłużę się tytułem i dodam tylko, że “Przepraszam”, ale nie znalazłam żadnych minusów tego albumu… no może poza tym, że nie można go kupić w wersji fizycznej, a taka poetycka i liryczna płyta aż się prosi by mieć ją na swojej półce.

“Przepraszam” to wyjątkowy album – pełen wrażliwości, poetyckości i emocji. Jan Wieteska tym razem nie wciela się w żadną z ekranowych lub teatralnych ról. Zabiera słuchacza do swojego prywatnego świata i pokazuje, co mu leży na sercu. Po prostu śpiewa o tym, co jest dla niego ważne, zostawiając odbiorcy przestrzeń na własne refleksje. Takich albumów potrzebuje nasz rynek muzyczny – spójnych, szczerych i niosących za sobą wartościowy przekaz.