
Fot. Materiały prasowe
Teo to bardzo obiecujący debiutant, który niedawno wystąpił w preselekcjach do Eurowizji. Na swoim koncie ma wiele innych muzycznych i aktorskich sukcesów, o czym dowiecie się w tym wywiadzie! Porozmawialiśmy również o inspiracjach, marzeniach i planach na dalszą karierę, a premiera kolejnego singla już za kilka dni – 19 marca!
Na wstępie muszę powiedzieć Ci, że zwykle z Eurowizją nie było mi po drodze, a w tym roku wyjątkowo obejrzałam presekcje i “Immortal” bardzo zwróciło moją uwagę. Potem okazało się, że przegapiłam też występy w Mam Talent, ale już wszystko nadrobione! I dlatego dzisiaj tutaj rozmawiamy!
Super! Cieszę się.
Nie będę pytać o Eurowizję, bo udzieliłeś już wielu wywiadów na ten temat, ale jestem ciekawa, jak z perspektywy czasu oceniasz swój występ podczas preselekcji.
Mi się podoba, ale wiem, że pewnie coś mogłoby być jeszcze lepiej. I mogę coś lepiej stworzyć, bo moim zdaniem “I’m capable of doing it” (śmiech). Nie było źle, ale wiadomo, po prostu zawsze może być jeszcze lepiej.
“Immortal” jest zupełnie inne od wcześniej wydanych singli. To był celowy zabieg, przygotowany z myślą o Eurowizji?
Kiedy byliśmy w studiu, pomyśleliśmy, że może w końcu zrobię coś spokojniejszego, a nie tylko cały czas rockowe, gitarowe piosenki. I szybko coś zrobiliśmy na pianinie – melodię w refrenie. Wyszło fajnie i już po dziesięciu minutach wiedzieliśmy, że musimy zgłosić to na Eurowizję.
Teraz nadszedł czas na spokojniejszego Teo? Planujesz pójść w takim balladowym kierunku?
Myślę, że nie, ale może będę do tego wracać. Nowości będą bardziej podobne do tego, co słucham na co dzień. Lubię np. Black Sabbath, Led Zeppelin i starsze piosenki, ale nie chcę robić takiej muzyki. Inspiruję się tymi tekstami i przekazem, ale chcę robić piosenki, które mają więcej powera.
Skoro wspomniałeś o inspiracjach, na co najbardziej zwracasz uwagę, kiedy słuchasz muzyki?
Najbardziej zwracam uwagę, kiedy po prostu słyszę talent. Może Ozzy Osbourne aż takiego talentu nie miał, ale miał fajną rockową charyzmę, a akurat talent mieli wszyscy inni, co grali w zespole. Nowsze rockowe piosenki mają przekaz i historię. Przekazują coś całym albumem, nie tylko pojedynczymi piosenkami. Lubię wsłuchiwać się w takie teksty i poznawać historię zespołu czy piosenkarza. Interesuje mnie to i lubię wiedzieć, jakie w ogóle mieli życie i wszystko. Bardzo lubię Chrisa Cornella – jego głos i teksty są bardzo inspirujące.
Odwróćmy to pytanie. Co jest dla Ciebie priorytetem, kiedy Ty tworzysz swoje utwory?
Dużo pisałem o zdrowiu psychicznym, zwłaszcza mężczyzn, bo często nie mówią o emocjach i o tym, co w ogóle dzieje się w ich głowie. To jest dla mnie bardzo ważne, żeby to właśnie robili i nie bali tego. Chciałbym, że nie było tego stereotypu, że mężczyźni nie mogą płakać, tylko właśnie mogą.
Większość Twoich utworów jest w języku angielskim. Masz też kilka w norweskim. Czy myślisz o tym, żeby spróbować nagrać coś po polsku?
Myślę, że nie. Chyba nie będę tworzyć po polsku. W domu tworzę polskie piosenki, bo mój tata pisał dużo wierszy. Czasem po prostu robiłem do tego melodię i bawiłem się tym trochę. Ale na dzień dzisiejszy nie czuję, żeby to było coś, co będę wydawać. Możliwe, że kiedyś będzie inaczej, nie wiem.
Masz doświadczenie na norweskim rynku muzycznym. Dostrzegasz jakieś różnice pomiędzy polską sceną?
W Norwegii jest bardzo dużo takiej muzyki “umpa umpa”. I ja całkiem do tego nie pasuję. Czuję, że w Polsce jest trochę inaczej – bardziej doceniane jest live music i muzyka instrumentalna. To jest największa różnica. W Norwegii też jest dużo utalentowanych ludzi i jest wielka konkurencja – nie tylko wśród artystów, ale też producentów i ludzi, którzy po prostu grają muzykę. Tu jest mało ludzi, ale wielu z nich robi muzykę. Po prostu czuć konkurencję, żeby być najlepszym i wtedy sobie nie pomagają, ale budują siebie. Czuję, że tak to działa w Norwegii. Akurat z producentami jest tak, że najwięksi pochodzą z Norwegii. Jest tutaj dużo dobrych ludzi. Oczywiście też są w Polsce (śmiech), ale czuję to bardziej w Norwegii, bo tu jest mniej ludzi niż w Polsce. I to jest dla mnie szok, że jest aż tylu internacjonalnych producentów i artystów.
To właśnie to spowodowało, że teraz zaczynasz działać na polskiej scenie?
Nie, chcę działać w Polsce, bo po prostu chciałabym bardziej czuć się Polakiem. Być może chciałbym już się przeprowadzić i lubię po prostu z Polakami pracować i tworzyć. Chcę wyszlifować mój polski.
Słuchając Ciebie dziś i w innych wywiadach, mam wrażenie, że jest w Tobie dużo patriotyzmu, może nawet więcej niż w osobach, które tutaj mieszkają.
Tak? (śmiech) Bardzo cieszę z tego, że jestem Polakiem. W ogóle w Norwegii jest dużo Polaków. I chcę też pokazać, że nawet jak jesteś Polakiem w Norwegii to nie musisz tylko pracować fizycznie np. z malarstwem czy coś – tak jak wszyscy myślą. Chcę pokazać, że można pokazać się z innej, bardziej artystycznej strony. Jeśli się ma tę stronę, po prostu trzeba robić to, co się kocha.
Trochę zmieniając temat, spełniasz się też w aktorstwie. Planujesz łączyć tę pasję z muzyką czy którąś z nich traktujesz jako główną?
Bardzo chętnie chciałbym robić to i to, ale największą moją pasją jest muzyka. Tak było od zawsze, zacząłem śpiewać jak miałem trzy lata. Mam nawet takie fajne wideo, jak jestem mały i sobie śpiewam. Moja siostra nagrywała i montowała te teledyski. Już wtedy chciałem być pop star (śmiech).
Jak wyobrażasz sobie swoją karierę za pięć lat? Co jest Twoim celem?
Od małego zawsze chciałem zagrać w jakimś wojennym filmie. Właściwie od dzieciństwa bardzo lubiłem “Czterej Pancerni i Pies” i bardzo chciałbym zagrać w jakimś podobnym filmie. A muzycznie? Po prostu chciałbym zagrać na jakichś festiwalach, najlepiej takich większych – tam mógłbym zapoznać się z moimi idolami. Może poznać Ozzy’ego Osbourne’a przed tym, zanim odejdzie (śmiech).
Masz już na koncie kilka sporych wydarzeń muzycznych na dużych scenach: Finał w Mam Talent i koncert Bursztynowego Słowika w Sopocie, Preselekcje do Eurowizji. Który z nich postrzegasz jako swój największy dotychczasowy sukces?
Dobre pytanie! Jeszcze nie myślałem o tym w ten sposób. Moim zdaniem trzeba myśleć o przyszłości, żeby tylko działać więcej i więcej. I żeby za każdym razem było coś większego. Nie lubię myśleć o poprzednich sprawach, wolę patrzeć i planować do przodu.
Masz jakieś największe muzyczne marzenie? Jakiś muzyczny duet albo festiwal, na którym najbardziej chciałbyś wystąpić?
Bardzo chętnie kiedyś zagrałbym na Coachella. Chciałbym spotkać się i zapoznać z Alexem Turnerem z Arctic Monkeys, a może i nagrać duet – to by było zupełnie kosmiczne (śmiech). To są takie wielkie marzenia. Kiedyś jednym z nich było zobaczyć na żywo The Black Keys i właśnie teraz niedługo jadę na ich koncert. Nie mogę się doczekać, bo to było moje marzenie od małego. Jak miałem 8 lat to miałem jechać na ich koncert, ale nie wyszło. W zespole jest ich tylko dwóch i perkusista złamał rękę dzień przed koncertem. Byłem wtedy małym dzieckiem i strasznie płakałem (śmiech). Kochałem ten rock i tak na to czekałem, a nie udało się. I teraz nareszcie ich zobaczę, bo po 10 latach w końcu wracają do Europy.
To rzeczywiście trochę musiałeś czekać!
W końcu się udało, ale wiesz, jeszcze nie jestem pewny. Może teraz gitarzysta złamie rękę dzień przed czy coś (śmiech). Jeszcze nie zobaczyłem ich, ale cieszę się na ten koncert.
Trzymam kciuki, żeby tym razem się nic nie zadziało.
Dziękuję, dziękuję.
Zmierzając już do końca, chciałabym się skupić na idei przyświecającej naszej redakcji. Jesteśmy trochę oldschoolowi i w czasach, w których rządzą serwisy streamingowe, wciąż zachęcamy do kupowania fizycznych nośników muzyki. A Ty, z jakich nośników korzystasz najczęściej?
Kocham płyty winylowe! Słuchałem od małego i lubię je zbierać. To jest dla mnie takie prawdziwe – może, to nie jest najbardziej czysty sound, ale na pewno najbardziej prawdziwy. I też lubię płyty CD, bo tam właśnie masz najczystsze brzmienie, dużo lepsze niż na Spotify.
I na winylu można skupić się na płycie, a w streamingach to raczej wszyscy słuchają pojedyncze piosenki.
No właśnie! Próbuję nie robić zbyt dużo playlist na Spotify, tylko właśnie słuchać całych albumów, jeśli są. Kiedyś, jak chciałeś zrozumieć całą historię jakiejś piosenki to musiałeś wysłuchać cały winyl. Jedna piosenka przechodziła w drugą i tworzyła się cała historia.
To tak samo jakbyś jeden rozdział książki przeczytała, prawda? Co to Ci da? Musisz całą książkę przeczytać, żeby wszystko zrozumieć. I myślę, że tak samo powinno być z muzyką.
To bardzo ciekawe porównanie! Rozumiem, że planujesz mieć płytę winylową w swojej dyskografii?
No przecież, że tak! (śmiech)
Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej się to wydarzyło. Myślisz, że w tym roku jest szansa na płytę, czy na razie skupiasz się na wydawaniu pojedynczych singli?
Myślę, że jest szansa. Niedługo znowu nowa piosenka i takie sprawy, a potem zobaczymy co dalej.
Dziękuję Ci bardzo za rozmowę. powodzenia z płytą i trasą koncertową. Do zobaczenia na koncertach.
Dziękuję bardzo, do zobaczenia!