NewsroomWywiady

Reflektor w rozmowie z WLKM.pl: “Ta płyta wyrosła z emocji”

Fot. Materiały Prasowe / Popcorn Records

Fot. Materiały Prasowe / Popcorn Records

Intrygujący na swój własny sposób. Debiutancki zespół, który świętuje aktualnie wydanie albumu “Tętno”. Płyta ta okraszona różnorodnymi pozycjami skupia najbardziej swoją uwagę na tekstach piosenek, z których przekazem łatwo utożsamić się słuchaczowi. Co tak naprawdę kryło się za intencją powstania tego wydawnictwa i jakie tak rzeczywiście jest tytułowe “Tętno”? O tym więcej w naszej rozmowie z duetem, w którego skład wchodzą: Łukasz Wierzchosławski oraz Mateusz Michalski.

Jak czujecie się obecnie po premierze swojego debiutanckiego albumu? Minęło już trochę czasu od jego wydania – czy w takim razie emocje i ekscytacja opadły?

ŁUKASZ: Mimo iż minęły ponad 3 miesiące, to nadal jestem bardzo podekscytowany, że udało nam się wydać te piosenki jako album. Jestem dumny zarówno z wersji piosenek nagranych na płycie, jak i z materiału, który przygotowaliśmy na nasze koncerty.

MATEUSZ: To jest chyba trochę tak jak z dzieckiem, urodziliśmy, a teraz trzeba odchować. To znaczy to co najbardziej ekscytujące, czyli koncerty, gdzie będziemy mogli pokazać ten materiał z całą mocą i energią przed nami.

Czy podchodząc do albumu na chłodno, bez zalewających Was emocji z każdej strony, macie już jakieś przemyślenia odnośnie tego, że są elementy, które zrobilibyście inaczej, czy jednak podchodzicie do swojego pierwszego dziecka z miłością i bez krytyki?

ŁUKASZ: Staram się nie myśleć w ten sposób. Dla mnie jest już to zamknięty materiał. Aktualnie skupiam się na nowych piosenkach, które powstają jeszcze w zaciszu domowym.

MATEUSZ: Wiadomo, że zawsze można zrobić coś inaczej, lepiej. W moim przypadku problem polega na tym, że po długim procesie nagrywania numerów na tę płytę traci się jakikolwiek dystans i obiektywizm. Odnosząc się do tego, co wcześniej powiedziałem, na szczęście są koncerty, a na próbach był czas, żeby spojrzeć na te utwory na świeżo, trochę je urozmaicić.

Wydając ten album, mieliście w głowie jakieś przesłanie, które chcielibyście wraz z tym wydawnictwem nieść?

MATEUSZ: Wiele osób uważa, że to dość ponury album. Doczekaliśmy się też w jednej z recenzji sformułowania, które mam wrażenie, doskonale oddaje charakter tej płyty, choć może nie napawa optymizmem: „dyskoteka końca świata”. Ta płyta wyrosła z emocji, z pewnych stanów, więc ode mnie przesłanie jest takie, że kiedy mamy potrzebę powiedzieć o czymś, co nas uwiera, albo siedzi głęboko, chociażby w formie twórczej to po prostu warto to zrobić. 

ŁUKASZ: Podobnie jak Mateusz. Muzyka, którą komponuje, ma w sobie ogromne pokłady intymności. Uwielbiam się uzewnętrzniać w taki sposób.

A jaki jest Wasz ulubiony utwór z tej płyty i dlaczego?

ŁUKASZ: U mnie to się zmienia w miarę z upływem czasu. Aktualnie o tytuł mojego ulubionego utworu walczą ze sobą „Triumf” oraz „Tyle prawd”.

MATEUSZ: Dla mnie po głębszym zastanowieniu chyba numer zamykający płytę „Do biegu gotowi”. Jest esencjonalny, zwięzły i zawiera treść, która mówi: że nawet kiedy się potykasz, kiedy może czeka cię jakaś apokalipsa, twój mały koniec świata, wstań i biegnij dalej.

Wspomnieliście, że skupiacie się teraz na tworzeniu nowej muzyki, czy to oznacza, że pracujecie już nad kolejnym wydawnictwem?

MATEUSZ: Mamy kilka pomysłów, nad którymi intensywnie pracujemy. Chcielibyśmy, za niedługi czas podzielić się z naszymi słuchaczami czymś nowym. Sądzę, że nawet dość zaskakującym. 

ŁUKASZ: Mogę nawet powiedzieć, że w trakcie nagrywania „Tętna” myśleliśmy nad kolejnymi utworami, które gromadzimy na razie u siebie na dyskach twardych komputerów.


Wesprzyj twórczość zespołu Reflektor i kup ich album “Tętno”

Aktualnie rynek jest bardziej niż kiedykolwiek otwarty na koncerty. Czy lubicie tę część swojego zawodu? Jak reagujecie na spotkania twarzą w twarz z odbiorcami?

MATEUSZ: Tak naprawdę te koncerty dopiero przed nami. Choć niewątpliwie jest to najlepsza forma kontaktu z odbiorcami, czuje się wtedy, że muzyka, którą robisz, jest żywa, rezonuje w ludziach. Mam nadzieję, że u nas też tak będzie.

ŁUKASZ: Zawsze uwielbiałem grać koncerty, czułem się bardzo pewny siebie stojąc na scenie, wręcz mnie to porywało. Niestety z powodu pandemii musiała nastąpić u mnie przerwa w występach. Ale dzięki temu, że powstał Reflektor, koncerty niedługo znowu staną się naszą codziennością, przynajmniej mamy takie plany. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy znów stanę na scenie i zagram.

Czy jesteście w stanie jako muzycy wskazać Waszą ulubioną stronę branży muzycznej i tę najbardziej znienawidzoną?

MATEUSZ: Pewnie jest wiele rzeczy, o które można się przyczepić, tak samo sporo, które warto docenić. Nie poznaliśmy jeszcze aż tak bardzo środowiska, żeby móc wypowiedzieć się do końca obiektywnie i nie narobić na własne podwórko. Zostańmy przy tym, że na razie doświadczamy tej branży.

A jakie jest Wasze podejście do kolekcjonowania płyt? Czy jest to miły gest w kierunku artystów?

MATEUSZ: Uważam, że jak najbardziej. Sam to robiłem. Teraz płyty odchodzą do lamusa, to samo co jeszcze jakiś czas temu działo się z winylami, które teraz mają w sobie właśnie tę wartość kolekcjonerską. Sądzę, że podobny los może spotkać płyty CD. Nad czym trochę ubolewam, ale to znak czasów.

ŁUKASZ: Należy także pamiętać, ze zakup płyty – szczególnie mniej znanych wykonawców jest formą wspierania ich oraz pracy, która wykonują.

Czy uważacie siebie samych za kolekcjonerów fizycznych krążków?

ŁUKASZ: Przez wiele lat kolekcjonowałem płyty winylowe. Jednak, gdy zaczęło brakować miejsca w moim mieszkaniu, aby je w godny sposób przechowywać, to musiałem ograniczyć swoje zapędy.

MATEUSZ: Ja z kolei długo broniłem się przed słuchaniem muzyki w streamingu, ale kiedy w końcu się złamałem, to niestety, muszę przyznać, że przestałem nabywać płyty.

A jaka jest Wasza ulubiona płyt wszech czasów?

MATEUSZ: Chyba nie potrafiłbym wskazać jednoznacznie. Płyta wszech czasów ma w sobie ładunek ikoniczności, a takich według mnie było przynajmniej kilka w historii, m.in. Pink Floydów, Doorsów, Beatlesów, czy Led Zeppelin. 

ŁUKASZ: Jedną jest mi trudno wskazać, jednakże pokuszę się o wymienienie trzech:

  1. Pink Floyd – The Piper at the Gates of Dawn

2. David Bowie – Diamond Dogs

3. Exodus – Supernova

Krótka piłka: streaming, płyta CD, kaseta, czy winyl? W jaki sposób najchętniej słuchacie muzyki?

MATEUSZ: Obecnie streaming. Choć czasami zaglądam do swojej zakurzonej kolekcji płyt, odgrzebuję coś fajnego i odpalam.

ŁUKASZ: Ja podobnie jak Mateusz aktualnie streaming, gdyż jest to najbardziej wygodny i mobilny sposób słuchania muzyki. Jeszcze do niedawna wygrywała u mnie płyta winylowa oraz CD. Mimo posiadania sporej ilości kaset nigdy nie mogłem się do nich przyzwyczaić, jednakże pociągają mnie swoim wyglądem.