NewsroomRelacje

“Chcę już odliczać każdy dzień” do kolejnego koncertu Kuby Badacha!

Nigdy nie miałam wątpliwości co do tego, że Kuba Badach jest “mistrzem, orłem, szychą, gwiazdą i wirtuozem”. Natomiast podczas minionego koncertu w gdańskim Starym Maneżu dowiedziałam się, że również jest “królem dance i disco”, a więcej o tym przeczytacie w poniższym artykule. Zachęcam do rzucenia okiem!

“Nie będzie nigdy już takiego dnia, tego splotu dat”, dlatego czas przypomnieć co nieco o minionym koncercie Kuby Badacha w ramach trasy Radio Edit. Podczas takich wydarzeń jak te można poczuć, że “oddychasz, że krew pulsuje w żyłach i że to jest dobra chwila”.

Kubę Badacha wielokrotnie słyszałam na żywo podczas różnych wydarzeń muzycznych jak np. Wodecki Twist czy Festiwal imienia Andrzeja Zauchy, ale po raz pierwszy wybrałam się na jego autorski koncert. I muszę przyznać, że jestem zachwycona pod wieloma względami! Na wstępie powiem tylko: “chodź i tańcz”!

To nie był zwykły koncert, to było coś znacznie więcej: konferansjerka, ogromna dawka humoru i pozytywnej energii, a nawet choreografie (ale o tym za chwilę!). W jednym z utworów pada zdanie: “nie musisz się śmiać z moich żartów”, choć prawda jest taka, że trudno się z nich nie śmiać. Kuba jest świetnym konferansjerem i już od samego początku przeplatał emocjonalne piosenki ciekawymi wypowiedziami z odrobiną przymrużenia oka i ogromnym dystansem do siebie.

Poczucie humoru objawiało się nie tylko w wypowiedziach. Odrobina ironii pojawia się również w tekstach, czego najlepszym dowodem może być fragment utworu: “niesie się gminna wieść, że nie praca, talent, tylko teść”. Skoro mowa o tekstach i rodzinnych koligacjach to trzeba wspomnieć, że ich autorką jest żona – Aleksandra Kwaśniewska. Wspominam o tym dlatego, że teksty są sporym atutem tego materiału i bez dwóch zdań zasługują na wyróżnienie, ponieważ są niebanalne i ciekawe.

Jak już wspomniałam na samym początku, podczas minionego koncertu dowiedziałam się, że Kuba jest “królem dance i disco”. Już od początku występu pojawiały się nieśmiałe kroki taneczne, choć rozkręcały się wraz z każdym kolejnym utworem. W serii żartów (a w każdym przecież jest ziarno prawdy) dowiedzieliśmy się, że Kuba chciałby być niczym polski Justin Bieber, czyli Justin Badach, a nawet marzy mu kariera w boys bandzie lub – jak sam przyznał – w (old)boys bandzie za dziesięć lat. I co najlepsze, nie musiał na tę ścieżkę kariery czekać tyle czasu, wystarczyła dosłownie chwila, ponieważ na ostatnim utworze dołączyli do niego technicy i management, by wspólnie zatańczyć choreografię utworu. Jeśli chodzi o kroki taneczne – jak Kuba przyznaje – zainspirował się pewnym znanym Michaelem. I wiem, pewnie pomyśleliście o Michaelu Jacksonie czy Goeorge’u Michaelu, a okazało się, że był to Michał Szpak, z którym są jurorami w The Voice of Poland.

Nie można pominąć również doskonałego zespołu w składzie: Dominik Wania – instrumenty klawiszowe, Damian Kurasz – gitary, Michał Kapczuk – gitara basowa i Wojciech Fedkowicz – perkusja.

Chciałabym dodać, że krótko przed koncertem ogłoszono nominacje do tegorocznej nagrody Fryderyk, a Kuba Badach otrzymał nominacje w dwóch kategoriach: Album Roku Pop oraz Singiel Roku Pop za utwór „Układ otwarty”. Zdecydowanie są to w pełni zasłużone wyróżnienia!

Niewątpliwie, wybierając się na taki koncert, będziecie na dobrej “drodze do wspomnień”, a ja powiem nawet, że “chcę już odliczać każdy dzień” do kolejnego koncertu Kuby Badacha! Niestety będzie trzeba na to chwilę poczekać, ponieważ był to występ zamykający trasę koncertową pt. “Radio Edit”. Tymczasem trzymam kciuki za sukcesy podczas gali rozdania Fryderyków!