NewsroomRelacje

WAY OUT WEST FESTIVAL 2025, Relacja ze Szwecji

fot. Materiały Własne

Za nami siedemnasta edycja festiwalu Way Out West, który co roku odbywa się w szwedzkim Göteborgu. Podczas trzech dni fani z całej Europy zgromadzeni w Skandynawii mieli okazję wysłuchać wiele świetnych koncertów we wspaniałej atmosferze i pięknej scenerii, ponieważ całość odbywa się w malowniczym parku Slottsskogen. Wydarzenie, które znane z eklektycznego programu artystycznego, proekologicznego podejścia i otwartości na nowe formy wyrazu, przyciągnęło w tym roku rekordową liczbę uczestników. Nasza redakcja również była tam obecna, tegoroczny lineup przyciągnął moją uwagę!

Festiwal jest uważany przez wielu za jeden z największych i najpopularniejszych festiwali muzycznych w Skandynawii i oferuje różnorodny skład artystów z różnych gatunków muzycznych. Way Out West po raz pierwszy odbył się w 2007 roku i zyskał na popularności. Festiwal odbywa się przez wiele dni i oferuje mieszankę występów na kilku scenach. Oprócz muzyki Way Out West obejmuje również inne elementy kulturalne, takie jak pokazy filmowe, wystawy sztuki i prelekcje. Way Out West gościł znanych artystów i zespoły, takie jak Kendrick Lamar, Arctic Monkeys, Kanye West, Frank Ocean i wielu innych. Line-up, łączący ikony muzyki alternatywnej, popu, rocka i rapu z debiutującymi artystami scen eksperymentalnych, zapowiadał trzy dni intensywnych przeżyć. Reputacja Way Out West jako jednego z największych i najbardziej szanowanych festiwali muzycznych w Skandynawii przyciągnęła międzynarodowych artystów i profesjonalistów z branży.

Fot. Materiały Własne

Dzień I, 7.08.2025

Mój poranny lot z Gdańska odbył się bez problemów, i w Szwecji wylądowałem już o godzinie 8.20. Szybki transport do miasta i przed zameldowaniem w hotelu rozpocząłem zwiedzanie. Można było dostrzec pierwszych festiwalowiczów z opaskami, co zwiastowało muzyczne święto. Pierwszy dzień zapowiadał się ekscytująco, organizatorzy ostawili wyłożyć najsilniejsze rockowe karty. Fontaines D.C., Iggy pop, Queens of the Stone Age, Refused ciągiem jednego dnia. Ale od początku…

Na teren festiwalu dotarliśmy około 14.30 i szykowaliśmy się na pierwszy występ, który zaplanowano piętnaście minut później na scenie namiotowej Linné.

Nilüfer Yanya, która balansuje pomiędzy soulem a popem, swoim głębokim głosem hipnotyzowała publiczność podczas wykonywania swoich najpopularniejszych utworów, takich jak “Method Actor” czy “Like I Say (I Runaway)”. Co ciekawe, pod koniec setu zaproponowała również cover “Rid of Me” PJ Harvey. Tutaj scena namiotowa doskonale wpisała się w klimat koncertu.

Way Out West to nie tylko muzyka, w czasie festiwalu można było uczestniczyć w darmowych pokazach filmowych. Ja wybrałem się na “Queens of the Stone Age: Alive in the Catacombs”, czyli blisko półgodzinny dokument przedstawiający nagranie tego albumu. Co ciekawe, przed pokazem, do fanów zgromadzonych w sali kimnowej wpadł sam Josh Homme, wokalista QOTSA. Na scenie Flamingo zaprezentowała się Mavis Staples, członkini The Staples Singers.

Fot. Materiały Własne

No i nadszedł czas na jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie występów podczas pierwszego dnia. Inaczej niż w Katowicach, Fontaines D.C. rozpoczęli od gitarowego „Here’s The Thing”, wprowadzając publiczność w ekstazę. Następnie powrót do „Skinty Fia„ i „Jackie Down The Line”. Euforia wybuchła już podczas trzeciego utworu, przy „Boys In The Better Land” z Dogrel. Punkowa energia bijąca z Irlandczyków mogła robić wrażenie. Pierwsze cztery utwory to przegląd wszystkich czterech albumów, który zakończył „Televised Mind”. Jednak repertuar składał się głównie z najnowszej płyty, zabrakło tylko „Sundowner”. Był to niestety okrojony, godzinny set. Brakowało takich szlagierów koncertowych jak „Big” czy „Hurricane Laughter”. Wzruszająca końcówka w postaci „I Love You” oraz odśpiewany i wyskakany „Starbuster” podsumował ten występ. Podczas koncertu oczywiście nie mogło zabraknąć wzmianek o wolnej Palestynie, a utwór „Favourite” został zadedykowany występującym wcześniej w namiocie grupie Kneecap.

Szybki sprint na scenę Flamingo, która znajdowała się na przeciwko Azalei, tam swój występ niebawem miał zacząć legendarny Iggy Pop. Artysta w tym roku ominął nasz kraj na swojej letniej trasie koncertowej więc tym bardziej cieszyłem się na spotkanie z Ojcem Chrzestnym punka. Na początek plejada hitów The Stooges. (TV Eye, Raw Power, Gimme Danger), na zdjęcie koszulki nie musieliśmy długo czekać. Iggy skakał, zachęcał publiczność do zabawy, bawił się doskonale. Nie zabrakło oczywiście dwóch ważnych utworów z jego solowej kariery, „The Passenger„ oraz „Lust For Life„ . Podczas wykonywania utworu „Now I Wanna Be Your Dog„ , Iggy zszedł do publiki, a na „Search and Destroy„ pod sceną rozpętała się niesamowita zabawa. Oprócz wspomnianych hitów The Stooges oraz solowych szlagierów nie zabrakło piosenek z najnowszego albumu Every Loser. Kiedy wydawało się, że Iggy żegna się z fanami, postanowił jeszcze na koniec zaśiewać Louie Louie, cover The Kingsmen, tego utworu nie było na setliście kartkowej. Był to niesamowity koncert, a na gitarze w jego składzie zagrał Nick Zinner (Yeah Yeah Yeahs), a w składzie również znalazła się urocza gitarzystka rytmiczna! Robotę też robiły instrumenty dęte. Uff, co to były za emocje!

Fot. Materiały Własne

I jak tu teraz iść na koncert Queens Of The Stone Age, który zaraz miał się zacząć. Zespół również nie próżnował od początku i postanowił dać strzał w postaci „You Think I Ain’t Worth A Dollar, But I Feel Like A Millionaire” , by następnie płynnie przejść do „No One Knows” . Z albumu Songs For The Deaf usłyszeliśmy jeszcze „Go With the Flow” oraz tradycyjnie na koniec „A Song for the Dead” . Cztery kawałki również usłyszeliśmy z Like Clockwork, znakomicie wykonany „If I Had A Tail” . Z nowego albumu dwa utwory. Stały punkt programu koncertów QOTSA to długa wersja „Make It Wit Chu” , z chóralnym śpiewem fanów. „Little Sister ” oraz „Burn the Witch ” z Lullabies to Paralyze też wypadły bardzo fajnie. Josh Homme żartował z fanami, był w dobrym humorze i widać było radość z grania. Zespół jest dobrze zgrany, bawią się muzyką, setlistą i graniem rock and rolla.

Nadszedł czas na finał tego rockowego dnia, szwedzka grupa Refused kończy z koncertowaniem, a koncert w ich kraju był niesamowitym przeżyciem. Tłumy fanów zgromadzonych pod sceną w koszulkach tej formacji bawiła się w rytm największych hitów. Występ w namiocie Linné, choć mógł wydawać się zbyt kameralny dla zespołu tej rangi, okazał się idealną przestrzenią dla tego, co wydarzyło się na scenie – nie tylko koncertu, ale wręcz ideowego rytuału pożegnania.

Refused rozpoczęli z przytupem – od „Rather Be Dead”, numeru brzmiącego dziś niemal jak manifest. W tle sceny przewijały się obrazy protestów palestyńskich, co w połączeniu z energetycznym, gniewnym brzmieniem utworu nadało koncertowi natychmiastowy polityczny wymiar.

Setlista była przemyślanym wyborem – obok takich klasyków jak „Summerholidays vs. Punkroutine” czy „Worms of the Senses/Faculties of the Skull”, pojawiła się „The Shape of Punk to Come”,. Lyxzén był niekwestionowanym centrum tego spektaklu. Pełen energii, charyzmy i złości, miotał się po scenie, kręcił mikrofonem, wykonywał piruety i przewracał się, by za chwilę wstać i kontynuować,. W przerwach między utworami nie szczędził ostrych słów. Wypowiedź o wstydzie, jakim jest dla niego obecność sceny Spotify na festiwalu, odbiła się szerokim echem i przypomniała, że Refused nigdy nie przestali być zespołem z przekazem.

Po koncertach w Slottsskogen występy przenoszą się do klubów i … kościoła, w ramach Stay Out West. Ganavya wystąpiła w nocy z czwartku na piątek, o północy w kościele Annedalskyrkan — miejscu znanym z wyjątkowej akustyki i głębi emocji, idealnie wpisującym się w program klubowy Stay Out West. Ta przestrzeń, nieformalnie nazywana jedną z najpiękniejszych świątyń w Göteborgu, już wcześniej była sceną dla wyjątkowych i refleksyjnych koncertów.

Fot. Materiały Własne

Dzień II, 8.08.2025

Piątek przeszedł pod znakiem popu, elektroniki oraz nastrojowego indie. Był to dzień pełen popowej energii, imprezowego luzu i niezapomnianych występów, które na długo pozostaną w pamięci. Już od samego rana publiczność gromadziła się przed scenami, kolejki do toalet były dłuższe niż wczoraj.

Ja swój dzień zacząłem już od 12.40, aby zobaczyć Hermanos Gutiérrez, otwierający dzień w namiocie Linné. W południe wypełnił się cały namiot, do którego zapanowała spokojna, niemal transowa atmosfera. Bracia Estevan i Alejandro Gutiérrez stanęli naprzeciw publiczności, Brak wokali tylko potęgował emocje — gitary przemówiły za nich. Spokojne melodie, takie jak „Tres Hermanos” czy kosmicznie zabarwiony „Sonido Cósmico”, zabrzmiały idealnie w otoczeniu letniego popołudnia, transportując słuchaczy w metaforyczną podróż przez krajobrazy i stany ducha. Następny występ miałem zaplanowany na 15.00, więc zajrzałem do malowniczo położonej strefy medialnej, gdzie czekało mnie gorące przyjęcie z przekąskami i napojami.

Występ Annie & The Caldwells w festiwalowym lineupie był jednym z nielicznych, w których zespół z Missisipi pojawił się poza USA. Ich surowe, pełne ducha gospel‑soul gospel spotkało się z niezwykłym entuzjazmem widzów. Mimo deszczu, funkowa energia udzielała się publiczności.

Obongjayar (Steven Umoh) to pochodzący z Nigerii, a obecnie działający w Londynie artysta, łączący w swej twórczości elementy afrobeat, spoken word, elektroniki, soul i indie. Obongjayar to wokalista i performer z unikalną zmysłowością sceniczną. Jego występ na Way Out West w 2025 roku zapewne był pełen emocjonalnej głębi, intensywności i ekspresji charakterystycznych dla jego stylu — pozostawił silne wrażenie na publiczności.

Koncert CMAT odbył się w piątek 8 sierpnia o godzinie 18:00 na scenie Höjden by Spotify, godzinny set rozpoczął się wieczorem, w doskonałym czasie dla festiwalowej atmosfery. Występ CMAT na Way Out West 2025 to było pełne energii, zaskoczeń i humoru show, łączące odwagę z emocjonalną autentycznością. Kabaretowy styl, interakcja z publicznością i odważne gesty na scenie sprawiły, że było to jedno z najciekawszych objawień festiwalu.

Little Simz na Way Out West 2025 dostarczyła występ z klasą. Wyróżniającym momentem była prezentacja utworu „101 FM” z albumu Grey Area — na pytanie „Chcecie poznać, skąd pochodzę? Chcecie dotrzeć do północnego Londynu? , odpowiedzią była głośna aprobaty. Artystka zeszła ze sceny i przy barierkach, rozdawała publiczności piątki. Nie zabrakło gości, na „Enough„ , gościnnie zasiewała Yukimi. Na „Point and Kill„ po raz drugi na scenie okazał się Obongjayar.

Równie barwny był występ Wet Leg — brytyjskiego duetu indie rockowego, który z humorem i energią zaprezentował alternatywną wizję współczesnego rocka. Ich nonszalancka, zadziorna obecność sceniczna szybko zdobyła serca fanów.

Nowości z albumu Moisturizer, takie jak „Davina McCall” i „Don’t Speak” — znacznie zyskują na żywo. Wet Leg to obecnie jedno z najgorętszych nazwisk letnich festiwali, Frontmenka Rhian Teasdale dała pokaz siły — pełna energia, zwinność sceniczna i obecność dominowały przez cały set. Zespół jako pięcioosobowy skład potrafił z gracją przejść od punkowych riffów do pełnych werwy momentów, a klasyki takiej jak “Chaise Longue” zachęcały do zabawy pod sceną.

Jednak najjaśniej świeciła tego dnia gwiazda Charli XCX, która swoim spektakularnym show potwierdziła status ikony nowej ery popu. Jej występ był perfekcyjnie dopracowany — od choreografii, przez wizualizacje, po kontakt z publicznością. Zgromadzony tłum tańczył i śpiewał każdą linijkę razem z artystką. Koncert był pełen energii i zaangażowania. Publiczność szczególnie entuzjastycznie reagowała podczas rozszerzonego wstępu do piosenki „Everything is Romantic” oraz wspólnego śpiewania hitu „Guess”

Charli zakończyła swój występ kultowym numerem „I Love It” — przebojem, który współtworzyła dla szwedzkiego duetu Icona Pop, co wywołało ogromne poruszenie wśród fanów.

Na koniec, wybraliśmy się do Folkteatern, aby wysłuchać rockowych młodych wykonawców. Beverly Kills, Rocket oraz Bartees Strange. Ten ostatni ma za sobą występy przed takimi nazwami jak The National. Było to bardzo dobre zakończenie dnia, z rockowym akcentem.


Fot. Materiały Własne

Dzień III, 9.08.2O25

Zespół The Joy wystąpił na festiwalu prezentując unikalne połączenie tradycyjnej muzyki Zulu z nowoczesnym a cappella. Ich występ odbył się w sobotę na scenie Höjden by Spotify o godzinie 15:00, przy pełnym słońcu. Zespół z RPA, znany z telepatycznej harmonii głosów i charyzmatycznego wokalisty Melokuhle Mkhungo, przyciągnął uwagę publiczności.

Montell Fish pokazał się na scenie Azalea prezentując swój unikalny styl łączący progresywny R&B z osobistymi tekstami i duchową atmosferą. Artysta zaspiewał utwory z albumu Charlotte (2025), który powstał we współpracy z Jacobem Portraitem z Unknown Mortal Orchestra.

Bardzo przyzwoitym koncertem z popisała się Lola Young, która ma zadatki, na headlinerkę. Podczas swojego koncertu Artystka zaprezentowała utwory z wydanego w czerwcu 2024 roku albumu This Wasn’t Meant for You Anyway, który zdobył uznanie krytyków i zajął wysokie miejsca na listach przebojów. Artystka połączyła emocjonalne teksty z energetycznym występem na żywo. Bardzo żywiołowo zostały przyjęte hitowe “Messy” oraz “Conceited”. Nie zabrakło też nowości.

Confidence Man, czyli choreograficzne popisy Janet Planet i Sugara Bonesa rozgrzały scenę Spotify. Ten duet ma nieskończone pokłady energii! Żałuję, że byłem tam tylko na chwilkę, bo musiałem znaleźć dobre miejsce na Pet Shop Boys.

Co to był za koncert! Legendarny duet zagrał swoje największe hity, a klimatu dodawał padający deszczyk. Oprawa koncertu cechowała się pełnią kolorów, świateł i widowiskowej scenografii. Występ Pet Shop Boys na Way Out West 2025 był spektakularnym popowym widowiskiem — pełnym kolorów, dźwięku i emocjonalnego rozmachu. Pomimo braku jednego z najbardziej rozpoznawalnych utworów (“Go West”), show zyskało uznanie za artystyczną precyzję, energię i zdolność do przyciągnięcia nowych, młodszych fanów. To było pokazanie, że nawet po 40 latach kariery można zachować świeżość i oddziaływanie sceniczne — z polotem i autentycznością. Wokalista Neil Tennant i klawiszowiec Chris Lowe zarezentowali się perfekcyjnie, a takie utwory jak “Domino Dancing” czy “It’s a Sin” brzmią ponadczasowo.

Fot. Materiały Własne

Sobota to kulminacja festiwalu i pokaz prawdziwej siły kobiecego głosu. Chappell Roan, amerykańska artystka popowa, dała jeden z najbardziej spektakularnych występów całego weekendu. Przebieranki, queerowe odniesienia i teatralna ekspresja przeplatały się z silnym wokalem i przebojowymi kompozycjami. Występ Roan pokazał, że pop może być jednocześnie rozrywkowy, polityczny i wysoce estetyczny. To był prawdziwy poziom światowy. Mimo, iż widziałem już te show w Warszawie, nadal robi wrażenie.

Szwedzki duet Deki Alem zamykał scenę namiotową Linné, promując album Forget In Mass i zyskał uznanie publiczności dzięki żywiołowemu wykonaniu oraz świeżości brzmienia. Nie mogło zabraknąć starszych hitów tego duetu. Ja byłem zachwycony, jak fajnie potrafi się bawić szwedzka publiczność przy tych kawałkach, idealne zakończenie! Podobnie jak dzień wcześniej, wybrałem się do Folkteatern na aftera. Tam na scenie pokazała się Cassandra Jenkins oraz młoda, szwedzka nadzieja Isak Benjamin. I to by było na tyle w tym roku.

Ze Szwecji zabiorę same dobre wspomnienia. Wspaniali ludzie, miła atmosfera i tysiące fanów muzyki z całego świata. Way Out West 2025 przyciągnął rekordową liczbę 78 000 unikalnych uczestników przez trzy dni trwania imprezy, potwierdzając swoją pozycję jednego z najważniejszych europejskich festiwali muzycznych. Festiwal ponownie wyróżniał się na tle innych – nie tylko muzyką, ale i kulturą filmową, sztuką, rozmowami oraz wyjątkowym, wegetariańskim podejściem do żywienia — wszystko w duchu zrównoważonego rozwoju.

Dziękujemy bardzo za zaproszenie i mam nadzieję, do zobaczenia za rok na jubileuszowej, osiemnastej edycji!

Tack Sverige!