NewsroomRecenzje

Za dużo słów? Na pewno nie na „Sumie Wszystkich Dźwięków”! – recenzja albumu Ptakovej

Macie czasami tak, że siadacie przed Spotify z chęcią odkrycia nowych artystów, ciekawych albumów? Gdzieś tam przemyka ta chęć odkrywania nowych dźwięków więc chwilę myślicie, próbujecie sobie przypomnieć co było na Waszej liście „do przesłuchania”… lecz jak na złość nic do głowy nie przychodzi i zazwyczaj kończy się to tak samo – kursor myszki już z przyzwyczajenia biegnie w stronę znajomych, osłuchanych wzdłuż i wszerz playlist. Nawet New Music Friday jakoś ostatnio nie imponuje i przeżywa gorszy czas. Ja jednak miałam to szczęście i pewnego dnia natknęłam się na nowo wydany album Ptakovej czyli Natalii Ptak.

Album otwiera rytmiczny i wesołu utwór „Filozoficzny Kamień”. Już od samego początku ciężko powstrzymać się od rytmicznego tupania nóżką. Po chwili kiedy słyszymy głos Natalii i to, jak fajnie bawi się swoimi możliwościami głosowymi – sprawia, że już po pierwszej piosence wiedziałam, że zainteresowaniem wysłucham do końca! A do tego – te ciekawe nawiązania do pewnej serii czy zgrabne wyrażenia jak „trujący liquid” czy „pobitych lufkach” sprawia, że lirycznie również pochłania nas od pierwszych wersów.

Singlami promującymi album były wydane wcześniej „Kastaniety”, „Bez Nas” oraz „Corazon”. Ta ostatnia wiele razy wcześniej proponowana mi była przez Spotify, jeszcze zanim usłyszałam o Ptakovej, i bardzo bardzo mi się spodobała tamta przeplatanka polsko-hiszpańskiego tekstu! Niestety, klikając z banner z „Sumą Wszystkich Dźwięków” kiedy to po premierze pojawił się na głównej stronie odtwarzacza, nie połączyłam kropek, że to jej piosenka. Czyli… kliknęłam zupełnie nieświadomie! I dopiero przy słuchaniu całego albumu, zorientowałam się, że skądś już znam tą frazę „tu casa es mi casa, mi corazon” i od razu przypomniałam sobie, że już kiedyś natknęłam się na jej twórczość. Było to bardzo miły akcent, przypomnieć sobie o kimś i natknąć się na porcję świeżo wydanych propozycji!

Jednak moim totalnym faworytami z tego albumu są bezsprzecznie „Bez Nas” oraz „Telebimy Kłamstw”. Te utwory od razu trafiły na moją playlistę i w zapętleniu towarzyszyły mi w listopadzie. Niedługo potem dołączyły do nich „Labirynty” oraz „Za dużo słów” i taki właśnie zestaw od Ptakovej rozpoczął moją przygodę z polecaniem jej twórczości dalej! Funfact: w tworzeniu „Bez Nas” pomagał Kuba Karaś z The Dumplings – więc to po prostu musiało wyjść dobrze! A w tworzeniu całego albumu brali również udział Marek Dziedzic i Jacek Szymkiewicz.

Większość piosenek na albumie jest wesoła i szybko wpada w ucho. Ale znajdziemy tam też dwa krótkie utwory w stylu interlude – „Suma” oraz „Wiosenny Deszcz”. Z wolniejszych propozycji zdecydowanie wpisze się „A gdybym” oraz symatyczna „Panna Cotta” i jej porównania do słodkości.

Jeśli chodzi o słabe punkty tego albumu? Uwierzcie mi, szukałam długo i naprawdę, nie mam się do czego przyczepić! Wszystkie piosenki dobrze się słuchają, są ciekawie napisane, nie brzmią tak samo. Mają wyraźnie zaakcentowaną gitarę i często zabarwienie elektropopowe. Album na pewno spodoba się słuchaczom ze świata polskiej alternatywy i właśnie elektropopu. Teksty zaskakują, pochłaniają, intrygują. Ten album ma wszystko czego potrzeba i szybko wpadnie wam w ucho! Wszystko całościowo pięknie się spina i słucha się bardzo, bardzo dobrze. Wypatruję już na horyzoncie 2021 i koncertów promujących – bardzo chętnie udam się na koncert i wyśpiewam wszystkie te świetne teksty! Z przyjemnością będę wracać do Sumy Wszystkich Dźwięków. Albumu możecie posłuchać TUTAJ.

Mojaa ocena – 10/10.