NewsroomRecenzje

„Everyone’s A Star” – album, który przypomina, dlaczego pokochaliśmy 5 Seconds of Summer [recenzja]

Fot. Materiały Prasowe

W momencie, gdy uwaga słuchaczy w pełni skupiła się na solowych dokonaniach niemal każdego członka 5 Seconds of Summer, zespół — wbrew wszelkim spekulacjom — po cichu pracował nad nowym materiałem. Everyone’s A Star jest dowodem na to, że czasem warto na moment zboczyć z obranej drogi i pozwolić sobie na eksperyment, by na nowo odnaleźć własne brzmienie.

Album brzmi jak odrodzenie — miejscami wyraźnie nawiązuje do ich początków, ale bez popadania w sentymentalną kalkę. To jeden z tych krążków, które ponownie scalają zespół i wydobywają z niego to, co najlepsze. Everyone’s A Star sprawił, że wróciłam do muzyki 5 Seconds of Summer z pełną, nieskrępowaną przyjemnością.

Wspomniany krążek udowadnia, że praca nad tym albumem nie ograniczyła się wyłącznie do niebanalnych utworów pokroju Not OK czy Boyband, ale objęła również dopracowaną warstwę wizualną. Zespół wypracował spójny koncept, który był konsekwentnie realizowany zarówno podczas występów na żywo, jak i w teledyskach, a także znalazł swoje dopełnienie na okładce płyty.

Całość jasno pokazuje, że Everyone’s A Star nie jest dziełem przypadku. Ponad dekada obecności 5 Seconds of Summer na rynku przekłada się na branżowe know-how oraz realizacje stojące na najwyższym poziomie.

To mógł być kolejny krążek oparty na opowieściach o niespełnionej miłości i młodzieńczym zauroczeniu. Zamiast tego panowie śpiewają o tym, że „to po prostu nie jest ich dzień”, a momentami — z przymrużeniem oka — przyjmują perspektywę fanów, opowiadając o sobie jako o obiekcie pożądania czy wręcz „wymyślonym chłopaku” niejednej dziewczyny.

Ten album wyraźnie sygnalizuje dojrzałość zespołu i odejście od sztampowych historii o miłości na rzecz swobodnej zabawy formą, autoświadomości i zaskakiwania słuchaczy czymś świeżym.

Nie oznacza to jednak, że krążek został pozbawiony flagowego dla 5 Seconds of Summer romantycznego brzmienia — wręcz przeciwnie. Słuchacz wciąż może zanurzyć się w takich utworach jak istillfeelthesame czy ghost. To właśnie te kompozycje sprawiły, że publiczność pokochała zespół: emocjonalne ballady, które chwytają za serce i przypominają o prawdziwym, rdzeniowym brzmieniu 5SOS.

Podczas gdy wydany w 2022 roku krążek — przewrotnie zatytułowany nazwą zespołu — oddalił mnie od ich twórczości, Everyone’s A Star skutecznie przypomniał o lecie 2018 roku i albumie Youngblood, który na nowo mnie do nich przybliżył. To płyta, która ma realną szansę ponownie rozkochać tych, którzy o 5 Seconds of Summer zdążyli zapomnieć, a jednocześnie przekonać słuchaczy, którzy dotąd nie mieli okazji bliżej poznać ich muzyki.

Jeśli Wy również przepadliście w tym albumie, mamy dobrą wiadomość — zespół wystąpi już w przyszłym roku w Polsce w ramach światowej trasy koncertowej.