Sonbird powraca i zagrał świetny premierowy koncert w Niebie

fot. Dominika Zych / @domitarka
Sonbird powraca i ma się świetnie. Już w najbliższy piątek, premierę będzie miała ich druga płyta, właśnie o tej wdzięcznej nazwie – Świetnie. Uwielbiam tą zabawę słowem i podchwytliwe frazy, które są odzwierciedleniem zespołu. Panowie zagrali w Warszawie premierowo koncert z nowym materiałem. I tak – wiem, że się powtarzam, ale było… świetnie.
Zacznijmy od tego, że trzeba mieć naprawdę dużo odwagi jako zespół w Polsce, aby pozwolić sobie na świadomą i bardzo długą przerwę w twórczości, tylko po to, aby wypuścić to, co się naprawdę czuje. Bardzo szanuję takie podejście, bo przecież właśnie o to chodzi w muzyce – ma ona elektryzować, uzależniać, czarować, porywać – ale nie tylko nas, słuchaczy, ale także samych jej autorów. Bo jak można zaufać komuś, kto sam nie wierzy, że robi dobre piosenki? Gołym okiem widać, że artysta nie czuje tego co śpiewa, że męczy się i zaiste, musi być to naprawdę trudne by robić coś pod dyktando lub z przymusu bo “tak trzeba”.
Z tego schematu odważnie wyłamali się właśnie chłopaki z Sonbird. Grupa na czele z Dawidem Mędrcem szczerze przyznaje, że od dawna mieli już gotowe wiele piosenek, z których mogli stworzyć drugi album. I niewątpliwie, czekało na to bardzo dużo osób, bo widać aktywność chociażby w serwisach streamingowych czy na grupie fanów, gdzie single z 2024 roku takie jak w innym czasie, mimo to czy zaspy osiągały kilkuset tysięczne odtworzenia. Wówczas hucznie zapowiadany był powrót, zainicjowany koncertem na NEXT Fest w Poznaniu, ale wszystko trochę przycichło. Co się więc stało?
Panowie szczerze przyznają, że owszem – mieli praktycznie 98% gotowego materiału na nowy album, ale… trafił on do kosza. Po prostu nie czuli tego, więc zdecydowali, że nie chcą wydawać na siłę, udawać, uśmiechać się i grać koncerty, jeśli to nie dawałoby im radości i dumy z tego co stworzyli. Postanowili odłożyć album na kiedyś i na nowo spojrzeć na swoją twórczość. Po czasie, urodziły się z tego kolejne – jak twierdzą – bardziej dojrzałe pomysły, które zdecydowanie bardziej czuli i chcieli wydać. I tak oto powstała fraza “Sonbird powraca i ma się świetnie” gdyż drugi album, nosi właśnie taką nazwę.
Koncert premierowy z nowym materiałem zaprezentowali w Niebie, pod koniec marca. Pojawiły się na nim w głównej mierze nowości, ale nie zabrakło również przebojów z pierwszego albumu, które zostały przepięknie wyśpiewane przez spragnioną publiczność. Pojawił się przebojowy Niepoważny, wzruszający Ląd, oczywiście Hel jak również Głodny i Wodospady. Sam koncert rozpoczął się od intra, które było zlepkiem wywiadów i wypowiedzi członków zespołu, nawiązującym do ich długiej przerwy.
Największe wrażenie zrobił nam mnie utwór Yeyeye, który ma naprawdę ciekawe lekkie brzmienie i poruszający tekst. Dodatkowo singlowa Elwira również świetnie porywa i momentalnie porywa do tańca. Gościem koncertowym był Dawid Tyszkowski z którym wybrzmiał premierowo kawałek 34-300, nawiązujący do miejsca pochodzenia. Fajna, nostalgiczna, ale jednocześnie rockowa podróż w głąb siebie i sięgnięcie po sentymentalne wspomnienia z dzieciństwa. W pamięć zapadły mi jeszcze tytułowe Świetnie, Labirynt oraz Zadzwoń do mnie. Co należy podkreślić i wyraźnie zaznaczyć, zespół wypadł świetnie, a wokal Dawida Mędrca jest w dobrej formie. Chłopaki mają dobry wspólny vibe, bawią się świetnie i widać, że chcą grać to co stworzyli. Bardzo cieszy to oko i koncert upływa w miłej atmosferze nie wiadomo kiedy.
Z niecierpliwością czekam na piątek i premierę całego albumu, aby przesłuchać go w całości. Uwielbiam głos Dawida i bardzo cenię sobie dojrzałe podejście do tego wydawnictwa. Może się wydawać, że to błahostka, ale to bardzo miłe, kiedy zespół idzie na jakość, nie na ilość. Wiadomo, że każdy chciałby być płodny i wydawać regularnie, ale w życiu zdarzają się różne sytuacje i czasem po prostu trzeba się wstrzymać, przeżyć, przetrwać i dorosnąć tak, jak zrobili to panowie. Ogromne brawa! Myślę, że takie podejście na dłuższą metę zapulsuje a prawdziwi fani i tak zawsze wiernie czekają tyle, ile trzeba – co też udowodnili i na pewno będą udowadniać na kolejnych koncertach. Ja czekam na powtórkę, więc mam nadzieję, że niedługo zostanie ogłoszona trasa, bo chętnie wybrałabym się ponownie. Zachęcam również i Was, aby przekonać się, że ten materiał jest naprawdę dobry.