NewsroomRelacje

Siniaki i cekiny tour – Margaret w warszawskiej stodole

Fot. Materiały redakcyjne

W czwartkowy wieczór warszawskim klubem Stodoła zawładnęła Margaret. Artystka, znana z dynamicznych koncertów i nietuzinkowego stylu, po raz kolejny udowodniła, że jest jedną z najbardziej charyzmatycznych wokalistek na polskiej scenie muzycznej. A dla mnie osobiście był to bardzo sentymentalny koncert, bo już od dłuższego czasu nie widziałam Margaret na scenie, mimo że kiedyś miałam okazję bywać na jej występach regularnie. Czy był to udany powrót do przeszłości?

Koncert rozpoczął się od singlowego utworu “Bynajmniej”, który od razu porwał publiczność. Charakterystyczne brzmienie i energia Margaret sprawiły, że sala od pierwszych chwil pulsowała w rytm muzyki. Następnie przyszedł czas na “Strangers”, który jeszcze bardziej rozgrzał atmosferę. “Catch Me If You Can / Złap mnie jeśli chcesz” to utwór, który łączy popowe brzmienia z tanecznym zacięciem, idealnie wpisując się w klubowy klimat co publiczność zdecydowanie wyczuła! Za sprawą utworów, takich jak “Daleka północ” i “Niespokojne morze” czy „Memory Of Love” mogliśmy wpaść w chwilę zadumy, bo wprowadziły one bardziej melancholijny nastrój, który zrównoważył całość. Emocjonalna “Mała ja”, pomimo tego, że nie jest singlem została chórem zaśpiewana przez całą publiczność, która doskonale czuła zmieniający się klimat.

W dalszej części koncertu usłyszeliśmy najbardziej znaną piosenkę z płyty czyli  “Tańcz głupia”, która okazała się jednym z najbardziej energetycznych momentów wieczoru. Margaret jak zwykle doskonale czuła się na scenie, swobodnie wchodząc w interakcje z publicznością i bawiąc się muzyką. “Sad Clown”, „Medicine” oraz gorące “Hot Like Summer” podtrzymało dynamiczny rytm koncertu nie pozwalając nawet na chwilę wytchnienia. Publiczność wyczekiwała również hitów takich jak “Margarita” i “Dalej biegnę”, które wywołały prawdziwą euforię wśród zgromadzonych fanów. Następnie przyszedł czas na “Mamy Farta”, który jest kolejnym singlem z płyty, a także na wprowadzające wzruszenie “Risk It All” i “Tak musiało być”, które były momentami pełnymi refleksji i szczerych emocji.

Końcówka koncertu to taneczne “Kolizja”, “Wyłącz internet” i “Miłego lata”. Ale publiczność nie dała tak łatwo zejść Margaret ze sceny na bis usłyszeliśmy “Reksia” i “Daj Wino”. Co ciekawe wokalistka pozwoliła zdecydować fanom co chcą usłyszeć na zakończenie. Wybór padł właśnie na wyżej wspomniane utwory z czego bardzo się cieszę!

I tym sposobem dotarliśmy do końca. Margaret po raz kolejny udowodniła, że jest scenicznym wulkanem energii, potrafiącym zarówno bawić, jak i wzruszać. Trasa “Siniaki i cekiny tour” pokazuje jej artystyczną ewolucję i wyjątkową umiejętność odnajdywania się w każdym stylu muzycznym . Klub Stodoła wypełnił się muzyką, tańcem i pozytywną energią, a fani z pewnością na długo zapamiętają ten wieczór.