NewsroomRecenzje

Recenzja: Ralph Kaminski -“KORA”

Fot. Materiały Prasowe / Fonobo Label

Fot. Materiały Prasowe / Fonobo Label

Ralph Kaminski dopiero kilka dni temu zamknął erę “Młodości” ukazując swój ostatni, chyba najbardziej wzruszający i odważny, teledysk do utworu “Tata”. Nie musieliśmy jednak długo czekać na kolejne nowości. Nowy album “Kora” miał swoją premierę 15 października.

Po wygranej Ralpha Kaminskiego w Przeglądzie Piosenki Aktorskiej w 2019 roku zaproponowano artyście przygotowanie autorskiego spektaklu na kolejną edycję tego wydarzenia. Kaminski zaprosił do swojego projektu “Kora” wyjątkowych muzyków. Oprócz Ralpha w skład zespołu wchodzą: Bartek Wąsik, Michał Pepol, Paweł Izdebski, Wawrzyniec Topa i Wiktoria Bialic. Jednorazowy spektakl przerodził się jednak w coś znacznie większego, a teraz wszyscy mamy możliwość odsłuchania całej płyty “Kora”. 

Podczas słuchania albumu można poczuć się, jak w teatrze, czy filharmonii. Utwory zostały bowiem nagrane “na setkę”, czyli na żywo – bez poprawek. To rzadko spotykane, a jednak bardzo ułatwia odbiór płyty, zwłaszcza tej, która początkowo miała być właśnie spektaklem. Wydaje mi się, że podczas takiego nagrywania również artyści mają w sobie więcej emocji,
co wpływa korzystnie na efekt końcowy nagrań.

Bardzo ciekawiło mnie jakie utwory znajdą się na płycie, czy będą to największe hity, czy może jednak te mniej znane utwory. Cieszę się, że w większości przypadków nie są to te najpopularniejsze piosenki Kory. Dzięki temu miałam możliwość zapoznania się z utworami, których wcześniej nie słyszałam w wykonaniu Kory. Ralph w jednym z wywiadów podkreślił,
że chciałby, aby jego fani poznali szerszą twórczość legendy polskiego rocka. Myślę, że ten cel zdecydowanie się powiedzie.


Wesprzyj twórczość Ralpha i zamów album “KORA”


Płyta jest bardzo różnorodna, od bardzo spokojnych, refleksyjnych melodii do pierwszego singla – “Biegnij razem ze mną”. Cały klimat wprowadza tutaj wybity na pierwszym planie fortepian oraz wiolonczela. Wspaniale współgrają one z najbardziej  “wykrzyczanym” (w tym dobrym słowa znaczeniu) z całej płyty głosem Ralpha. Utwór jest bardzo dynamiczny, przez co jest jeszcze bardziej wciągający, wręcz nie można przestać go słuchać.

Drugi singiel przenosi na zupełnie inną planetę. “Po prostu bądź” w interpretacji Ralpha, to coś, co bardzo chwyta za serce. Już po pierwszych kilku sekundach wiedziałam, że będzie to mój ulubiony utwór z albumu. To chyba te najdelikatniejsze melodie zawierają w sobie największą moc. Dodatkowo w refrenie Ralphowi towarzyszą też chórki, które idealnie się tutaj wpasowują i dodają jeszcze większej urokliwości. Artysta zdradził, że jest to jedna z jego ulubionych piosenek z płyty, może dlatego sprawia ona wrażenie jeszcze bardziej autentycznej. W moim przypadku jest to zdecydowanie najbardziej wzruszająca i przenikająca serce kompozycja. Ciekawy jest też teledysk, bardzo prosty, który nie odwraca uwagi od piosenki, a pomaga jeszcze głębiej ją przeżyć.

“Bez Ciebie umieram” jest moim faworytem jeśli chodzi o współgranie ze sobą wszystkich instrumentów. Mogłabym słuchać tego utworu dla samej linii melodycznej. Jednak to głos Ralpha dopełnia go w najlepszy możliwy sposób. Początkowo utwór jest bardzo spokojny, jednak warto się w niego wsłuchać i doczekać emocjonalnego zakończenia.

Ciekawym zabiegiem jest połączenie dwóch piosenek, “Krakowski spleen/ Już się ściemnia”. Całe wykonanie jest intrygujące, piosenka jest utrzymana w podniosłym nastroju. Zaskakujące jest to, jak te dwa utwory zestawione razem pięknie się prezentują.

“Jestem kobietą” perfekcyjnie zamyka album “Kora”. Dla mnie jest to utwór, w którym poprzez interpretację Ralpha, zagłębiam się w opowiedzianej historii jeszcze bardziej. Słowa Kory wypowiedziane przez usta Ralpha przeszywają duszę i prowadzą do rozmaitych refleksji.

Mam w domu szafę bardzo starą

Z podwójnym dnem, z lustrami dwoma

Gdy zaczną strzelać za oknami

Będziemy w szafie żyć

Manaam/Ralph Kaminski – “Jestem Kobietą”

Gdy dowiedziałam się, że po “Młodości”, kolejna płyta Ralpha będzie poświęcona twórczości Kory, bardzo się ucieszyłam. Często zdarza się, że covery są tylko ładnie odśpiewanymi melodiami, nie wnoszą do piosenek nic nowego.  Niestety czasami bywa tak, że artyści próbują za bardzo naśladować ikony. Tutaj nie miałam wątpliwości, że Ralph zmieni nie tylko aranżacje, ale też przekaże nam swoje emocje poprzez słowa Kory. Artysta zdradził w jednym zdaniu, co tak naprawdę chcieli przekazać swoim projektem: “Stworzyliśmy opowieść, spektakl o głodzie miłości, o współczesnej Polsce.”. 

Ralph Kaminski bardzo często podkreśla, że ta płyta jest zasługą całego zespołu. Podczas słuchania albumu słychać jak ważny jest każdy element, każdy instrument. Aranżacje tak niesamowitych artystów zdecydowanie są wielką wartością tej płyty, wszyscy odgrywają w niej dużą rolę i wzajemnie się dopełniają.

Moją pierwszą myślą po odsłuchaniu “Kory”, było to, jak pięknie musi rozbrzmiewać ona na żywo. Po poprzednich trasach Ralpha możemy się domyślić, że na występach nie zabraknie też ciekawych, może niekonwencjonalnych aranżacji wizualnych. Najlepszym podsumowaniem tego albumu jest to, że moim zdaniem nie ma osób, które zrobiłyby go lepiej. Jest to piękny hołd oddany wielkiej, legendarnej artystce przez wspaniałych muzyków.

Karolina Szumlak