
fot. Materiały Własne
Kolejny Great September za nami. Przez trzy dni Łódź zamieniła się w stolicę polskiej muzyki, gdzie spotkała się branża muzyczna, by odkrywać nowe horyzonty muzyczne. To już trzecia edycja tego festiwalu, podczas którego krążąc między łódzkimi klubami, można posłuchać zarówno artystów debiutujących na rynku, jak i tych bardziej doświadczonych. Jak zwykle liczyłem również na magiczną atmosferę tego wydarzenia, gdzie można spotkać wielu znajomych oraz poznać nowych ludzi. Nie zawiodłem się — jak zawsze było “Great”.
Ponad 80 artystów zaprezentowało się na łódzkich scenach. Great September to nie tylko muzyka, oprócz koncertów, karnetowicze oraz delegaci mieli możliwość wysłuchania wartościowych paneli. Mało tego, ostatniego dnia dla uczestników festiwalu, w Teatrze Pinokio, gdzie odbywała się część konferencyjna, czekało śniadanie. Co to za Showcase bez odkrywania nowości! Jak zwykle nie zabrakło młodych artystów oraz debiutantów — tutaj lista prezentowała się okazale.

I dzień
Pierwszego dnia dotarłem na miejsce wieczorem. Od razu odebrałem pakiet i ruszyłem w miasto. Na początek wybrałem występ Blauki. Zespół to duet autorsko-kompozytorski stworzony przez Georginę Tarasiuk i Piotra Lewańczyka, obecnie promuje swój nowy album Wolta. Podczas godzinnego występu, wokalistka Georgina Tarasiuk, która jest również kompozytorką i autorką tekstów czarowała publiczność w Teatr Clubie swoim pięknym głosem.
Następnie zobaczyłem dwa występy na Scenie Prywatka, w dolnej części klubu publiczność rozgrzewali Coals, czyli polski duet muzyczny, w którego skład wchodzą Katarzyna Kowalczyk i Łukasz Rozmysłowski. Nie mogło zabraknąć utworów ze świetnie ocenianego albumu Sanatorium.
Beluga ryba współtworzy takie formacje jak P.Unity oraz beluga stone, rok temu ukazał się jego solowy numer “RANGER”, który nagrał pod nazwą beluga ryba. Jego debiutancki album DZIADZIA ukazał się rok temu. beluga ryba – głos, sample, gitara, Maciek Sondij – bas, głos oraz Jan Pieniążek – perkusja, micro korg, głos pokazali, że warto mieć na nich oko. Hipnotyzująca muzyka i klimatyczna atmosfera robiły wrażenie.
Na zakończenie koncertowego dnia, wybrałem dwa koncerty w Woolturze. Piętnaście lat po debiucie Newest Zealand, Borys Dejnarowicz ponownie zwołał znajomych muzyków – w tym kolegów z czasów The Car Is On Fire – by nagrać nowy materiał. Album zaistniał w kilku stacjach radiowych, jako płyta tygodnia. Zebrał też naprawdę dobre recenzje. Utwory z „Harmony Attack” wypadają na żywo bardzo dobrze. Jeśli lubicie melodyjne granie, wpadające w ucho, z dodatkiem gitary to jest zespół dla was. Aż żal, że było to tylko półgodzinny występ.

Ninja Episkopat
Grupa na koncertach balansuje między muzyką improwizowaną, awangardową a imprezową, klubową. Alex Clov (saksofon tenorowy i barytonowy) dzień wcześniej nagrywał w Warszawie płytę na żywo w Mechaniku, dzień później wraz z kolegami zagrał równie dobrą sztukę.
II dzień
Jak już wcześniej wspomniałem, Great September to nie tylko koncerty. Z różnych powodów, mogłem pojawić się na pierwszym panelu dopiero w piątek. „Dziewczyna Pop” Darii Zawiałow: projekt większy niż album – case study menedżera artystki, Bartka Jasika, który opowiedział o kulisach współpracy z Darią Zawiałow. Nie zabrakło wielu anegdot.
W kameralnym Pan tu nie stał, wokalista L.Stadt Łukasz Lach, okazał swój półgodzinny set. Susy to jedno z moich odkryć tegorocznej edycji. Chłopaki czuli się na scenie doskonale, prezentując psychodeliczne, gitarowe granie. Dla mnie był to jeden z najlepszych występów tego dnia, a debiutancki album chłopaków gorąco polecam!
Lech Janerka to legenda, której nie trzeba zbytnio przedstawiać. Podczas koncertu w Teatr Clubie, usłyszeliśmy w większości utwory z ostatniego albumu Dupa Jak Sofa. Było ich aż siedem, i co ciekawe wszystkie zagrane na początku koncertu. Jak sam wspomniał, godzina to mało czasu, i starczyło tylko czasu na takie hity z poprzednich lat jak „Wieje„ , „Historia podwodna czy kończący set „Wyobraź sobie„. Spotkania z takim artystą zawsze są wyjątkowe, nie inaczej było w piątkowy wieczór. Dzień później Lech Janerka oowedział w części konferencyjnej w rozmowie z Bartkiem Koziczyńskim o kulisach jego kariery. Wszystkiemu przyglądała się na widowni jego żona, Bożena Janerka.

WaluśKraksaKryzys swój koncert w Łódzkim Centrum Wydarzeń grał w dzień premiery swojego kolejnego albumu. Z czternastu utworów na setliście, z nowego krążka usłyszeliśmy dwa, w tym jeden premierowo. Waluś postawił na sprawdzone rzeczy, a publika jak zwykle nie zawiodła, wyśpiewując kawałek za kawałkiem. W połowie występu pojawił się nawet wyjątkowy gość. Razem z Arturem Rojkiem, zespół wykonał „Nocnym pociągiem aż do końca świata z repertuaru„ Myslovitz. Jak kończyć dzień, to z takim rockowym strzałem!

III Dzień
Ostatni dzień zacząłem od pysznego śniadania przygotowanego przez organizatorów. Oprócz wspomnianego panelu z Lechem Janerką wysłuchałem ciekawej rozmowy, Kariera od kuchni: Gdy rodzic staje się managerem. Prowadzący Michał Nogaś wraz z goścmi Marta Wieniawa | Wojciech Derej | Marek Kacperczyk opowiedzieli jak to jest z tym rodzicami managerami.
Balkon charakteryzuje się intrygującym brzmieniem, nieszablonowymi tekstami i wigorem. Nawiązują dobry kontakt z publicznością. Czy muzyka improwizowana może spotykać się ze śpiewem ptaków – co z tego może wyniknąć? Niezwykła płyta pod wymownym tytułem “Ptaki Polski”. Muzyka na płycie jest inspirowana brzmieniem ptasich głosów. Opowieść została podzielona na części, każda kompozycja reprezentuje inny gatunek. Improwizujący muzycy wchodzą z odgłosami ptaków w żywy dialog. Michał Szturomski zaprosił do współpracy wspaniałych muzyków, takich jak Jerzy Mazzoll.
Słuchając debiutanckiego albumu Snakes Snakes Snakes, wiedziałem, że muszę się pojawić na koncercie w Łodzi. Wspaniałe, gitarowe grane okraszone soczystym bassem i kojącym wokalem Żanety Zawierty. Obserwujcie tę grupę, może być o niej głośno! Powaby to projekt Jakuba Ambroziaka, który w nowofalowym stylu z domieszką dream popu. Teksty i melodyjne granie zachęcały do wspólnych tańców. Mlecze to jeden z głośniejszych debiutów polskiej sceny indie rockowej. Album Maruda od razu wpadł mi w ucho. Na scenie zobaczyłem młodych ludzi, którzy czuli się jak ryby w wodzie, ze sceny biła niesamowita radość z grania, momentami przypominającą grupę Parcels. Karolina Prasał zachwycała swoim głosem, dodatkowo usłyszeliśmy premierowo jeden nigdy niegrany utwór.

I tak czwarta edycja Great September dobiegła końca. Niezliczone ilości kilometrów w nogach, zmęczenie oraz niewyspanie – warto było. Przez trzy dni wysłuchałem kilkanaście koncertów, które pokazały, że polska muzyka ma się dobrze. Oprócz tego niezliczone rozmowy o muzyce, spotkania z artystami czy chłonięcie wiedzy na panelach. To był wspaniały weekend. Formuła Showcase jest potrzebna w naszym kraju, możemy się cieszyć, że mamy ich kilka. Do zobaczenia za rok Łódź, było GREAT, dziękuję za zaproszenie!
PS, znamy już datę kolejnej edycji 10-12 września 2026