
Fot. Wiktor Franko [materiały prasowe]
IGO uderza “pięścią w stół” i wydaje nowy album. Przygotował 12 utworów (a właściwie trochę więcej), a ja postanowiłam wskazać Wam 12 argumentów przekonujących do sprawdzenia premierowej płyty. Czy udało mi się znaleźć ich aż tyle? Tego dowiecie się, czytając tę recenzję. Zatem “zostańcie” i rzućcie okiem!
Album pt. “12” to kolejny etap w solowej twórczości IGO. Myślę, że bardziej niż prawdopodobne jest to, że już słyszeliście wiele utworów z tego albumu, ponieważ od kilku miesięcy wielokrotnie pojawiały się w radiach. Nie jest to żadne zaskoczenie, bo piosenki są niezwykle melodyjne i w kilka chwil zapadają w pamięć. Mam tutaj na myśli choćby “Zostań” lub “Wiatr”.
Przy okazji tej premiery IGO poszedł o krok dalej i tym razem przygotował wszystkie teksty w języku polskim. Jak sam przyznaje, było to dla niego przełamanie pewnej bariery, ponieważ w anglojęzycznych tekstach łatwiej się ukryć i mniej dosłownie opowiadać to, co jest zawarte w piosenkach. Efektem tego, otrzymaliśmy szczerą opowieść, która porusza wiele spraw życia codziennego – zarówno kwestie osobiste, jak i presję ciążącą na artystach – odnośnie porównywania się do innych i dążeń do sukcesu. I tutaj warto przywołać fragment utworu pt. “Cud”, który brzmi: “za wysoki próg, tyle razy to słyszałem z obcych ust“, a mimo to IGO nie czekał na tytułowy cud i dziś jest jednym z najpopularniejszych artystów polskiej sceny! Teraz bardziej adekwatne będą fragmenty utworu “Tornado”, w których przekonuje “dziś już mnie nic nie zatrzyma“, bo przecież “kto nie gra, ten nic nie wygra“!
Album jest bardzo różnorodny. Można znaleźć tutaj zarówno ballady, jak i taneczne numery. Jest jednak coś, co je wszystkie łączy – emocje. Założeniem IGO było pokazanie szerokiego spektrum emocji, które w nim buzują, a są na tyle uniwersalne, że każdy będzie mógł je zinterpretować po swojemu.
Różnorodność w brzmieniu poszczególnych utworów została zniwelowana za pomocą podziału albumu na poszczególne sekcje. Pojawiają się trzy instrumentalne utwory pod nazwą “Impresja” i dzielą płytę na trzy części. Jak najbardziej rozumiem zamysł tego zabiegu, choć mimo wszystko nie czuję się przekonana do tego, czy to rzeczywiście spełniło swój cel. O ile przy pierwszym odsłuchu wydaje się to ciekawe, to później raczej pomijałam “Impresje” przy słuchaniu. To, moim zdaniem, jeden z niewielu mankamentów tego albumu.
Tytuł płyty może wydawać się nieco tajemniczy, a zarazem ciekawy. “12” może być po prostu liczebnikiem, a może również zawierać ukryte znaczenie. Jedną z pierwszych zapowiedzi albumu był singiel pt. “12 zmysłów”. Jak sam IGO przyznaje, ideę dwunastu zmysłów zaczerpnął z filozofii R. Stainera, który dowodzi, że człowiek odbiera świat nie tylko za pomocą podstawowych pięciu zmysłów, ale na pełne spektrum składa się znacznie więcej doznań i idących za nimi emocji. I rzeczywiście można to odnieść do tego albumu.
Muszę przyznać, że z każdym kolejnym singlem, byłam coraz bardziej ciekawa albumu. I nadal single “Zostań” i “Wiatr” goszczą na moich playlistach. Z kolei moim ulubionym utworem tej płyty jest utwór “Mumia” – jest bardzo melodyjny. Opowiada o tym, jak często przybieramy rożne maski, by dostosowywać się do sytuacji i koloryzować rzeczywistość, a przecież w końcu “żaden to król, co musi krzyczeć, że na tronie wielkim siadł”. Bardzo lubię również utwór pt. “Pięścią w stół” – szybko wpada w ucho, a zarazem dobrze uwydatnia nietuzinkowe brzmienie głosu IGO.
Zatem, czas na małe podsumowanie w formie 12 powodów, by posłuchać “12” – IGO!
- Najważniejszy i niepodważalny argument: nietuzinkowy wokal IGO.
- Album jest kolejnym, bardzo konsekwentnym, krokiem w solowej karierze.
- Niezmiennie bardzo istotna dla mnie kwestia: ciekawe teksty, które niosą za sobą wartościowy przekaz.
- Różnorodne, a jednak spójne brzmienie, dzięki czemu każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.
- Ciekawe duety z popularnymi artystami jak Vito Bambino czy Krzysiek Zalewski.
- Duet z debiutującą Odet, która ma piękny głos, a jeszcze niewiele osób miało okazję to odkryć.
- Kilka z singli, jeszcze przed premierą albumu, podbijały stacje radiowe.
- Nowoczesne brzmienie, które podąża za współczesnymi trendami.
- Melodie zapadają w pamięć i momentami trudno je wyrzucić z głowy.
- Wszystkie utwory są napisane po polsku, co jest nowością w twórczości IGO.
- Kreatywne podejście do tworzenia nie tylko warstwy muzycznej, ale również wizualnej i wizerunkowej.
- I na koniec najważniejsze, słuchanie premierowych albumów jest formą wspierania polskich artystów!
Zachęcam Was do posłuchania albumu! Każdy powód jest dobry do wspierania polskiej muzyki, a tutaj jest ich aż dwanaście!