NewsroomRecenzje

Zew – ratunek dla polskiej muzyki?

Wielokrotnie słyszy się, że w polskiej muzyce nie ma nic wartościowego, same popowe kawałki, tandetne piosenki o miłości. Przyznam, że przez dłuższy czas sama myślałam w ten sposób, a potem dane mi było odkryć kilku naprawdę ambitnych artystów. Między innymi twórczość Mroza i jego najnowsze dzieło czyli Zew – tajemnicza, mocno intrygująca mieszanka rockowo-soulowych brzmień.

„Na płycie Zew pojawiają się też bardziej osobiste teksty, utwory koncepcyjne, które opisują dziką, momentami mroczną stronę ludzkiej natury.” – tymi słowami Mrozu opisuje swój nowo wydany album.

Już pierwszy z utworów wprowadza nas w tajemniczy nastrój i zachęca by w pełni oddać się kontemplowaniu tekstu. Duch to opowieść owiana sekretami. Kiedy wyraźnie wsłuchamy się w tekst, prześledzimy go i połączymy fakty – co da się zauważyć już za drugim i trzecim przesłuchaniem – historia układa się w całość. Podobnie z kolejną piosenką Sierść. Chwytliwa melodia z odrobiną rockowego brzmienia, również intryguje swoją tajemniczością oraz dostaje się do mrocznych zakamarków naszego umysłu

Piosenki z płyty podzieliłabym na trzy kategorie: wolniejsze, rytmiczne ze spójną melodią i tekstem oraz te mniej jednolite w których Mrozu eksperymentuje zarówno ze słowami jak i z muzyką.

Do pierwszej kategorii zaliczyłabym piosenki Mgła, Nieśmiertelni i Szerokie Wody. Są to liryczne opowieści, przypominające utwory w stylu Dawida Podsiadło. Melancholijna melodia i niejednolity tekst do wolnej interpretacji dla słuchacza – bardzo spodobał mi się ten zabieg. To jedne z tych piosenek, nad którymi trzeba się na chwilę zatrzymać, pomyśleć i dopiero ocenić. A nawet jeśli się w nich nie odnajdziecie, miło słucha się tych delikatynych, lekko romantycznych ballad. Przyciągają również bogatą linią melodyczną oraz intrygującą gitarą w tle.

Z drugiej kategorii oprócz piosenek Duch, Sierść pozostaje nam jeszcze Asteroida i Houston.  Początek i wstawki w tej pierwszej niczym z intra Bridget Jones 3. Mam na myśli Jump Around od grupy House of Pain. Chętnie widziałabym tę piosenkę w roli singla, bardzo szybko wpada w ucho i wydaje się być jedną z najlepszych kompozycji na płycie. Druga natomiast, bardziej rockowa i ostrzejsza. Nadawałaby się na intro jakiegoś serialu.

Do trzeciej, ostatniej kategorii wrzuciłabym Przelot, Rewolucje, Plan B oraz Jak Ty. Łączy je dość podobne brzmienie i z początku ciężka do rozszyfrowania treść. Mocno zaeksperymentowana linia melodyczna, zwłaszcza w Plan B. Bardzo mi się spodobała ta gitarowa wstawka mimo, że na początku wydawała mi się totalnie wyrwana – jak z innej rzeczywistości. Chociaż momentami odniosłam wrażenie, że jedna piosenka do drugiej jest tak podobna, że zlewa się w jedno. Nie śledząc tracklisty albumu ciężko się zorientować czy w pewnym momencie słuchamy już kolejnego utworu czy jeszcze końcówki trwającego.

Kończąc – jeśli nie kręci Was polski pop i szukacie polskiego krążka z niebanalnym brzmieniem i tekstami, możecie śmiało sięgnąć po Zew. Na początku nie będzie Wam to wcale przypominało poprzednich wydawnictw Mroza, ale stopniowo, na pewno oswoicie się z nowym klimatem. Bardzo ceni się, że nie ma tu sztampowych prostych czterolinijkowych i dwu-zwrotkowych piosenek o popularnych tematach. Teksty są bardziej zawiłe i dojrzałe niż w Rollercoaster, więc to zdecydowanie na plus. Stawia to krążek na wyższej półce polskiej muzyki. I jeszcze jedno – zanim pokusicie się o stwierdzenie, że w polskiej muzyce nie ma wartościowych artystów, koniecznie posłuchajcie tego Pana. A nuż zmienicie zdanie?

Moja ocena – 7/10.


Kup album „Zew” legalnie klikając tutaj.


 Autor: Dominika Tarka