Youth Novels, czyli Ania Babrakowska i Emil Nowak, to jeden z najmłodszych i najbardziej obiecujących duetów na polskiej scenie alternatywnej. Wszystko to co jest ich znakiem rozpoznawczym – bezkompromisowość, chwytliwe teksty i charakterystyczny głos wokalistki – doskonale słychać na najnowszym krążku zespołu zatytułowanym Chaos I Create. O EP-ce oraz o tym jak się dziś debiutuje porozmawialiśmy z Youth Novels przy okazji ich koncertu w Poznaniu.

Kto z Waszej dwójki mówi do nas z tytułu Waszego najnowszego EP? Kto wpuszcza więcej chaosu do projektu Youth Novels?

Ania: Obydwoje po równo. Chaos dzieje się w naszym projekcie automatycznie. Cały czas próbujemy go ogarniać.

Czym ta EP-ka różni się od poprzedniej?

Emil: Pierwsze EP powstawało przez 3, 4 miesiące. Zebraliśmy na nim to, co mieliśmy do tamtej pory nagrane. Teraz od samego początku nagrań tworzyliśmy utwory z myślą o tej konkretnej płycie.

Ania: W przypadku pierwszej EP-ki działaliśmy na wyczucie – stwierdziliśmy, że coś nagramy i gdzieś to umieścimy, żeby puścić dalej do ludzi. Chaos I Create był od początku do końca przemyślany, łączą się na nim różne inspiracje, każdy tekst się do czegoś odnosi.

Myślę, że jest to bardziej melodyjny materiał.

Emil: To zasługa tego, że pracowaliśmy z producentem. On spojrzał na nasze nagrania zupełnie innym okiem i to było świeże spojrzenie. Bardzo ważne jest również to, że na tej EP-ce wszystkie teksty zostały napisane przez Anię.

Ania: Przez Ciebie też!

Emil: Tak, bo my się w ogóle bardzo otworzyliśmy między sobą i zaczęliśmy pisać razem. Przy pierwszej EP-ce było tak, że ja coś robiłem w domu, wysyłałem to Ani, Ania dostawała tekst od Sebastiana Romanowskiego, tworzyła linie melodyczną, mówiła, czy to jest ok, czy nie ok. A przy tej EP-ce pracowaliśmy zupełnie razem. Ta druga EP-ka, to jesteśmy my w całości.

Ania: Na pewno nie ma na niej przypadku.

Co Was inspirowało?

Ania: Do pisania tekstów bardzo inspirowała mnie Alicia Keys i Beyoncé. Jestem fanką Beyoncé od urodzenia, puszczała mi ją siostra. Uważam, że Lemonade i Here wyszły im świetnie, wpłynęły na mnie tekstowo. Po za tym, słuchałam dużo RY X, Florence and The Machine…

Emil: Uwielbiam RY X! Poznałem go rok temu, kiedy grał na Tauronie. Na pewno inspirował mnie przy tej EP-ce. Ciągle inspiruje mnie też Lykke Li.

Co potrzebne jest dzisiaj muzykowi do tego, żeby zadebiutował?

Ania: Właściwie w tych czasach najważniejszym czynnikiem jest Internet. Jeżeli ktoś zaczyna istnieć w Internecie, to wtedy może pójść dalej, bez tego raczej nie ma możliwości. Przede wszystkim trzeba nagrać coś swojego, udostępnić to ludziom, żeby mieli do tego wgląd.

Nie musi być to krążek fizyczny?

Emil: Myślę, że warto najpierw nagrać kilka numerów, wrzucić do sieci, spróbować jakiejś promocji i zobaczyć czy one się przyjmą, a dopiero potem zacząć robić coś więcej. Płyta czy nawet taka EP-ka to ogromna inwestycja dla młodych zespołów takich jak my. Pieniądze to za każdym razem jest problem. My na samym początku to co mieliśmy, wrzuciliśmy do sieci – i przyjęło się. Zaczęliśmy myśleć nad EP, zagraliśmy parę koncertów – myślę, że to jest fajny sposób na debiut.

Zaczynając tworzyć, myśleliście nad jakąś strategią wejścia na rynek? Zastanawialiście się nad tym, żeby nie być kolejnym zespołem z wielu?

Emil: Nie, my po prostu chcemy być prawdziwi, w tym, co robimy. Zaczęliśmy tworzyć, bo to nas strasznie jarało, cieszymy się z każdej rzeczy, którą nagramy. Nie myślimy o tym, jako o rynku, czy branży, po prostu robimy swoje.

Ania: Kiedy zaczynaliśmy, to można powiedzieć, że był to rok duetów- wtedy pojawiało się ich bardzo dużo, dlatego też zaczęły krążyć porównania nas do różnych zespołów np. do naszych znajomych z COALS. W tej branży na pewno nie da się tego uniknąć. My nie podchodziliśmy do tego w taki sposób, że przez konkurencję nie ma co w to wchodzić. Chcieliśmy grać, nie wiedzieliśmy czy to pójdzie dalej i czy zadziała, ale jakoś zadziałało.


Kliknij tutaj i nabyj album Chaos I Create legalnie


Muzyk to dzisiaj dobry zawód?

Emil: Kiedy zaczęliśmy tworzyć naszą muzykę, to nie myśleliśmy o tym, że to pójdzie gdzieś dalej, że w ogóle zaczniemy grać koncerty. Naszym pierwszym marzeniem, kiedy nagraliśmy pierwsze utwory było zagranie chociaż jednego koncertu… Potem był drugi, trzeci, czwarty i tak to się powoli toczy. Ale chyba nie myślimy jeszcze o tym, jak o stałej pracy. Chcielibyśmy się kiedyś z tego utrzymywać – to byłoby bardzo fajne, bo tworzymy dla przyjemności i bardzo nas to cieszy. Ja na przykład jestem taki, że nie będę robić czegoś co mnie nie cieszy.

Ania: Ciężko jest zakładać, że wyżyjemy z tego, bo to jest jednak dość trudny rynek. Na razie podchodzimy do tego bardziej jak do hobby, dodatkowej rzeczy. Ona przekształca się trochę w jakąś pracę, ale nadal nie jest dochodowa. Chcemy mieć jakieś zaplecze, żeby nie zostać tylko z jedną rzeczą, bo myślę, że to jest jeszcze za małe.

Emil: Wydaje mi się, że jesteśmy w fajnej sytuacji, bo mamy teraz szkołę i jesteśmy na utrzymaniu rodziców. Oni nas bardzo wspierają. Nie musimy podejmować gwałtownych decyzji jak: „Rzucamy wszystko i robimy tylko to!„. Próbujemy różnych rzeczy i sprawdzamy się w nich. Jeżeli zobaczymy, że z muzyką naprawdę nam się uda, to rzucimy wszystko i zajmiemy się tylko nią. Fajnie gdyby były z tego jakieś pieniądze. Myślę, że wypłynęlibyśmy bardziej artystycznie.

Anita Lipnicka stwierdziła, że muzyk jako profesja to tylko w 20% tworzenie, a w 80% chłodna kalkulacja. Poznaliście już ten świat od tej strony?

Emil: Poznaliśmy ten świat bardzo od tej strony i to nas bardzo przytłacza, bo momentami jedynie te sprawy nas załamują i nie pozwalają nam iść dalej w tworzeniu. Kiedy zaczynamy coś tworzyć, na początku, w ogóle nie ma tego myślenia o branży – działamy sobie po swojemu. Dopiero potem, na etapie wydawania, nagrania muszą dotrzeć do pewnych osób z branży, żeby one to oceniły, czy to się w ogóle przyjmie. Następnie dochodzą wytwórnie, jakieś wydawnictwa, kwestie pieniędzy. To jest strasznie przytłaczające, bo ciężko jest się dogadać z niektórymi.

Ania: W naszej sytuacji nie jest aż tak ciężko, bo na tym etapie nie jesteśmy jeszcze podpisani z żadną wytwórnią, tylko wydajemy sami, ale i tak już jakieś powiązania zaczynają się tworzyć. Na pewno nie jest to tylko napisanie piosenki i zagranie jej potem.

Jakiś czas temu przyszło mi się zmierzyć z opinią, że dla wielu Polska to już bardziej kraj Zenka Martyniuka niż Chopina. Nie denerwuje Was to, jako młodych twórców?

Ania: To jest przykre.

Emil: To jest wina mediów, bo one podstawiają nam to, co jest najłatwiejsze. Ludzie stali się strasznie leniwi, przestali realizować pewne rzeczy i chcą odbierać tylko te bodźce, które podają im media. Trochę w tę stronę idzie też alternatywa – każdy chce się trochę podporządkować i być chociaż w pewnym stopniu częścią mainstreamu.

Korzystanie z legalnych źródeł słuchania czy kupowania muzyki to jest dzisiaj problem? Jak odnosicie się do tej kwestii z własnego punktu widzenia?

Ania: Ja jestem olbrzymią fanką kupowania płyt CD. Uwielbiam mieć płyty fizycznie, wracać do nich i słuchać ich. Czasem ciężko jest zebrać na to pieniądze, ale zdecydowanie preferuje legalne kupowanie muzyki. Na etapie, na którym jestem teraz, wiem, że to ma duże znaczenie dla artystów, tak jak i serwisy streamingowe – chociaż one nie wypłacają dużych sum, to zawsze coś z nich artyści dostają, więc to jest ważne.

Emil: Wydaje mi się, że jeżeli ktoś kupuje to, co Ty zrobiłeś, to jest to przede wszystkim dla Ciebie mobilizujące.


 – KONKURS –

Mamy dla Was konkurs, w którym możecie wygrać autograf zespołu Youth Novels. By wziąć udział musicie:

  1. Polubić WLKM.pl na Facebooku
  2. Udostępnić publicznie nasz wywiad z zespołem (kliknij tutaj)
  3. Odpowiedzieć na pytanie:

Jaka jest Twoja ulubiona piosenka z EPki Chaos I Create i dlaczego?

Odpowiedzi proszę wysyłać na adres kontakt@wlkm.pl do 17.12.2017 roku z podaniem imienia oraz nazwiska + z dopiskiem w tytule „Konkurs Youth Novels

Wyniki ogłosimy 18.12.2017 roku.

By wziąć udział w konkursie trzeba spełnić wszystkie warunki.

– WYNIKI –

Autograf wygrywa:

Michalina Motylewska

Ze zwyciężczynią skontaktujemy się osobiście. Gratulujemy!