Newsroom

Oczekiwania muzyczne na 2020 rok

Jak co roku nasz redakcja przyjrzała się temu, co może nas spotkać w 2020 roku i po głębokiej analizie przedstawiamy, jakich premier warto wyczekiwać. Czy nasza wróżba się spełni i otrzymamy nową muzykę właśnie od tych konkretnych artystów? W przypadku poprzedniego artykułu z 2019 r mieliśmy rację co do: Avril Lavigne, Agaty Dziarma Dziarmagowskiej, Badflower oraz Lewisa Capaldi. Sprawdźmy, jakie nowości tym razem przewidzimy!

The Veronicas

Bliźniaczki Origliasso obiecały, że po długim oczekiwaniu na ich ostatni album taka przerwa już się nie powtórzy. Jak się okazuje ma ona jednak miejsce ponownie. Kolejny rok i kolejne pytanie – czy 2020 rok jest tym, w którym ukaże się ich czwarty krążek? Do tej pory siostry podsycały atmosferę takimi utworami jak „In My Blood”, „On Your Side”, „The Only High”, „Think Of Me” czy niedawno wydanym „Ugly”. Przy życzeniach noworocznych podkreśliły, że szykuje się nowe wydawnictwo oraz trasa koncertowa. Czy spełnią się ich słowa? Mam taką nadzieję, bo przemysł muzyczny bez Lisy i Jess jest taki jakiś niejaki – w moim odczuciu. Czekam aż ponownie w nim namieszają!

The Pretty Reckless

Po wielu sukcesach, trzech wydanych krążkach, wyprzedanych koncertach na całym świecie, ten rockowy, kontrowersyjny zespół postanowił wziąć głębszy oddech i kazał nam czekać. Od niemal ponad roku wokalistka zapowiada, że wzięła się za nagrywanie nowego krążka i jest on już naprawdę blisko do dnia premiery. Na ten moment konkretnej daty nie poznaliśmy, ale obietnic jest dużo! Taylor Momsen, czyli liderka grupy, ujawniła, że w trakcie przerwy przeżywała żałobę oraz borykała się z uzależnieniem. Teraz jednak wraca za stery i zapowiada nowe dziecko. Poprzednie albumy były wydawane dość systematyczne, ale ten kolejny, niedoszły, sprawił, że naprawdę stęskniłam się za TPR. Czekam!

Solowy projekt Hayley Williams z Paramore

Hayley, dzięki! Kiedy Paramore ogłosiło przerwę w wydawania muzyki to nie ukrywam, że trochę złamało mi się serce. Wiadomo – muzyk, też człowiek, musi odpocząć, ale zawsze wzięcie na wstrzymanie kojarzy się z czymś nie do końca pozytywnym. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że wokalistka grupy w tym czasie planuje solową karierę! Już 22 stycznia ukaże się jej własny projekt Petals for Armor. Co do tej premiery nie mam żadnych oczekiwań. Totalnie nie wiem, czego się spodziewać, ale wnioskując po zapowiedzi i analizując ostatnie historie z życia prywatnego Hayley, zgaduję, że będzie to coś bardzo osobistego i może tym razem odwrotnie niż na albumie Paramore „After Laughter” zostaną smutne teksty, ale tym razem będą otulone również smutną melodią. Czy mam racje? Przekonamy się wkrótce, a teraz łapcie zapowiedź!

Smolasty

Czy mieliście kiedykolwiek taką sytuację, że artysta, który nie podszedł Wam w wersji studyjnej skradł Was totalnie podczas koncertu? Tak właśnie wygląda moja historia ze Smolastym. Wszystko zaczęło się od jego występu podczas poznańskiego festiwalu Spring Break i od tamtej pory chętnie wracam do jego twórczości! Album „Fake Love” dość bardzo już mi się osłuchał (odtwarzałam go namiętnie) więc ucieszyła mnie informacja, że w marcu ukaże się „Pełnia”. Co więcej, zapowiadający ten album singiel pozostawia chrapkę na więcej! Smolasty pomimo tego, że jest bezwątpienia artystą komercyjnym, ma w sobie dużo bezkompromisowości, śpiewa o tym co czuje, a nie o tym, co powinien – to bardzo się ceni. Jeśli jeszcze nie daliście mu szansy to pora się przełamać i zwrócić uwagę na te teksty. Jestem dumna z pojawienia się tak barwnej postaci na polskim rynku muzycznym.

The Pussycat Dolls

Ostatnio odnoszę wrażenie, że w przemyśle muzycznych dzieję się wiele, ale brakuje takich ogromnych zaskoczeń, że kopara opada. Jedną z takich rzeczy było dla mnie ogłoszenie powrotu The Pussycat Dolls. Poczułam się ponownie jak 12-latka układająca choreografię na konkurs taneczny w podstawówce. Czujecie tę nostalgię? Dziewczyny ogłosiły już nową trasę koncertową w dawnym składzie, a co więcej nowe wydawnictwo nadchodzi. Myślicie, że ten powrót przetrwa próbę czasu, czy jest to tylko chwilowa sprawa? Jeśli to potrwa tylko moment to i tak na pewno zrobi się gorąco… no chyba, że straciły tę energię, która serwowały kiedyś. Obejrzyjcie ich świeżutki występ z listopada, gdzie zaśpiewały kawałek nowego utworu.


Sara Migaj

Solowy projekt Igora Herbuta

Ubiegły rok był bardzo dobry pod kątem muzycznym, ale zdaje mi się, że 2020 może nas zaskoczyć jeszcze bardziej. Artyści powoli zaczynają ujawniać swoje plany na najbliższe miesiące i okazuje się, że trochę będzie się działo. Wiadomo już, że Igor Herbut planuje wydać swoją pierwszą solową płytę. Czekam na nią z niecierpliwością, ponieważ „Jasny”, czyli pierwszy singiel zwiastujący nowy etap kariery, skradł moje serce od pierwszych dźwięków. Być może nie ma potencjału na radiowy przebój, ale za to bije od niego szczerość, prawda i cała masa emocji. Jeśli taki ma być nowy album to może okazać się jednym z najlepszych wydawnictw roku. 

Linia Nocna

Jednym z moich ulubionych zespołów na polskim rynku jest duet Linia Nocna. Od dłuższego czasu sygnalizowali, że są w trakcie pracy nad drugim albumem. Okazuje się, że premiera coraz bliżej, bo prawdopodobnie już wiosną! W ostatnich miesiącach wydali trzy nowe single. Muszę przyznać, że wszystkie bardzo przypadły mi do gustu, czyli w zasadzie tak, jak zdecydowana większość ich dyskografii. Jednak ten, który ukazał się jako ostatni zasłużył na największe wyróżnienie, czyli „Gdziekolwiek” nagrane razem z Kubą Badachem. Moim zdaniem to jeden z najciekawszych utworów, które ukazały się w 2019 roku.

Karaś/Rogucki

Ubiegły rok przyniósł też niespodziewany zwrot akcji dla fanów zespołów Coma i The Dumplings. Po zagraniu spektakularnych tras koncertowych postanowili na chwilę zniknąć, ale to nie oznacza, że nie usłyszymy ich w trochę innych wersjach. Kuba Karaś i Piotr Rogucki połączyli swoje siły i w tym roku planują zaskoczyć nas wspólnym projektem. Do tej pory zaprezentowali nam dwie zapowiedzi tego wydawnictwa – cover „1996” oraz singiel „Bolesne strzały w serce”. Muszę przyznać, że w moje serce trafili i teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejne niespodzianki.

Bass Astral & Igo

Duet Bass Astral x Igo okazał się jednym z największych zaskoczeń ubiegłego roku. Zagrali spektakularną trasę koncertową, podczas której wystąpili w największych halach w Polsce. Wszystko to jest taką małą zapowiedzią albumu, który ma ukazać się w tym roku. Co więcej, w czasie koncertów znalazło się trochę przestrzeni dla nowych utworów. Krótko mówiąc, czeka nas premiera bardzo intrygującej płyty – jeśli mieliście okazję usłyszeć to doskonale wiecie, a jeśli nie to musicie uwierzyć mi na słowo.

Artur Rojek

Premierę albumu zapowiada także Artur Rojek. Znamy już tytuł, który brzmi „Kundel”. Będzie to następca albumu „Składam się z ciągłych powtórzeń”. W ostatnich dniach ukazał się pierwszy singiel, który zwiastuje nowe wydawnictwo, czyli „Sportowe życie”. Piosenka ma lekkie zabarwienie popowe, ale w  bardzo eleganckim stylu. Myślę, że to wydawnictwo może nas mocno zaskoczyć. 

Na sam koniec dodam jeszcze, że bardzo chciałabym usłyszeć nowości od trzech moich ulubionych wokalistów, a są nimi: Tom Odell, Piotr Zioła i Dawid Podsiadło. Na tę chwilę żaden z nich nie sygnalizował niespodzianek. Jednak w ubiegłym roku żaden z nich też nie wydał nowej płyty, zatem mogę mieć małe nadzieje. Jeśli nie albumy to chętnie bym usłyszała chociaż pojedyncze utwory, bo wiem, że ich muzyka nigdy mnie nie zawiedzie i w myśl jednego z singli Piotra Zioły można im „ufać w ciemno”.


Martyna Adamowska

Bloo Crane

Bloo Crane to debiutujący zespół, który miałam przyjemność poznać przy okazji supportowania Darii Zawiałow na jej finałowym koncercie w Stodole. Na scenę wyszło dwóch sympatycznych, nieco zawstydzonych chłopaków z taneczno-elektronicznym setem. Od razu spodobał mi się głos wokalisty Michała, bardzo podobny do Olly’ego z Years&Years. Drugie spotkanie nadarzyło się przy okazji drugiego koncertu –tym razem finałowego the Dumplings. Bardzo spodobał mi się klimat w jakim tworzą – niedawno podpisali też kontakt z wytwórnią Kayax, więc czekam na single i debiutancki album! 

Sanah

O Sanah słyszałam ze dwa, trzy razy od znajomych, ale za przesłuchanie jej EPki zabrałam się dopiero gdy Spotify przypadkowo w kolejce zaproponował mi jedną z piosenek. Momentalnie wszystkie utwory wpadły mi do głowy i nie chciały wyjść! To dosyć smutne piosenki, ale ubrane w tak piękne i chwytliwe kompozycje, że aż chce się słuchać! Kilka dni temu premierę miał utwór Szampan, który zapowiada debiutancki album – czekamy! 

Krzysztof Zalewski

No dobra, ale w tym roku, to już musimy się doczekać! Krzysztof Zalewski trzyma nas cierpliwie i w 2018/2019 wytrwale koncertował ze swoim świetnym Złotem. Okej – przyznaje, jest to album genialny, chwytliwy i dobrze sprawdza się na żywo, ale myślę, że większość już się nim znudziła. Coraz częściej słychać głosy, że to już pora na nowy materiał – w końcu ten album ma już 4 lata, a koncertów w międzyczasie było sporo i w różnej formie. Myślę, że Zalewski zrobił ze Złotem już wszystko co tylko się da – nawet trasę solo actów, i zagrał go gdzie tylko się da. Skończyła się także 2-letnia rezydencja Dyrektora Męskiego Grania, wiec to zdecydowanie czas na porcję nowych perełek w wykonaniu Krzysia!

Anne-Marie

Od wydania świetnego debiutanckiego album Speak Your Mind minęło już półtora roku. Wydaje się to mało, lecz w tym czasie artystka bardzo dużo koncertowała – zarówno solowo jak i na suporcie Eda Sheerana. Dało jej to niesamowitą możliwość zaprezentowania swojej twórczości przed ogromem publiczności. Coraz częściej dodaje też na swoje sociale małe urywki z dopiskiem #AM2 co oznacza, że prace nad drugim albumem trwają! PS. Ale tego zmarnowanego potencjało Bad Girlfriend jako nie-singla nie wybaczę!

Kodaline

Kodaline to jeden z tych zespołów, który tworzy na ukojenie dusz. Wczoraj premierę miał singiel na ich kolejny, już czwarty album. Zawsze zaskakują mnie swoją bezbłędną liryką w utworach, pięknymi balladami i wzruszającymi przeżyciami dzięki ich utworom. Ostatnią płytą Politics of Living pokazali swoją nieco inną stronę – bardziej popową i mainstreamową. Ciekawa jest w jaki kierunek pójdą teraz, Whenever You Are pokazuje mi trochę powrót do korzeni, ale z nutką tej przebojowości. Ciekawie, ciekawie… 

Ellie Goulding

To już chyba czas najwyższy również na Ellie. Wydawałoby się, że jej zeszłoroczny powrót przy okazji Flux, to już było to! Zapowiedzi, teledysk… a jednak, jakoś tak… spaliło się. Potem pojawiło się jeszcze Hate Me wraz Juice WRLD, lecz również, nie przekuło się to w żadne większe zapowiedzi. Ellie poświeciła się natomiast w tamtym roku sprawom osobistym – m.in. wzięła ślub. Mam nadzieję, że po ustatkowaniu się i ogarnięciu życia prywatnego (co oczywiście też jest ważne) przyjdzie wreszcie czas na jej czwarty album. Czekam z niecierpliwością!


Dominika Tarka