NewsroomRelacje

Muzyczna petarda w postaci Clock Machine wystąpiła w Poznaniu

Gdy otrzymałam maila od Wydawnictwa Agora z informacją, że zespół Clock Machine wydaje płytę „Prognozy” nie wiedziałam za bardzo o kim mowa. Przesłuchałam singiel „Noc” i już wiedziałam, że na tym utworze nie poprzestanę. Postanowiłam przyjrzeć się szerzej dyskografii zespołu i to, co odkryłam, bardzo mnie zaskoczyło. Znam ten głos! Przecież to Igor Walaszek z Bass Astral x Igo. Później odkryłam, że w Clock Machine jest również Kuba Tracz, a co najzabawniejsze, ich elektryczne dziecko powstało później niż ta grupa. Dlaczego wcześniej o nich nie słyszałam? Bardzo mnie niepokoi, że dobra polska muzyka wciąż ma problem z tym, by wyjść z szuflady. Postanowiłam wybrać się na poznański koncert promujący album „Prognozy” i totalnie oddać się ich dźwiękom.

Będąc jakiś czas temu na koncercie zespołu Hurts, miałam przyjemność usłyszeć na żywo Bass Astral x Igo. Pomimo, że klimat tego duetu niezbyt wpisywał się w moje muzyczne upodobania to jednego byłam pewna, tego wokalu nie da się zapomnieć! Natomiast Clock Machine ma to wszystko. Zadziorny głos Igora w połączeniu z przyjemnymi dźwiękami z pazurem i przede wszystkim dużo instrumentów – to mi się podoba!

Podczas koncertu usłyszałam wszystkie utwory, które chciałam ocenić na żywo, czyli: „Sense of Space”, „Spadać i Latać” oraz „Noc”. Muszę przyznać, że Panowie na żywo wypadają tak dobrze, jak studyjnie. Dodatkowo, potrafią rozgrzać publikę do czerwoności bez sugerowania: teraz skaczemy, pokażcie swoje ręce czy powtarzajcie za mną. Oczywiście było sporo momentów, kiedy lider zespołu zaczął klaskać rękami, czy wydawać różne dźwięki, ale nie mówił wtedy do publiczności żeby ona też to robiła, a jednak tak się działo. Brawo! Podobał mi się również bardzo luźny kontakt ze zgromadzonymi, co wprowadziło atmosferę przyjemnego spotkania w środku tygodnia, zamiast sztywnego trzymania się schematu – zagramy i spadamy.

Na sam koniec Igor postanowił po raz kolejny przypomnieć publice o swoich zdolnościach wokalnych i wykonał chwytający za serce cover utworu „Titanium”. Idealny wybór na zwieńczenie koncertu. Tym sposobem Panowie pozostawili po sobie dość spory niedosyt, a może nawet znak, że warto nagrać utwór właśnie w takim klimacie?

Sam koncert był nie lada gratką dla fanów zespołu, ponieważ mogli oni usłyszeć przedpremierowo kawałki z albumu „Prognozy” – który już jest dostępny w sklepach i legalnych serwisach streamingowych – oraz mieli możliwość zakupić ten krążek w wersji fizycznej.


Kliknij tutaj i kup album „Prognozy” z legalnego źródła


Trzymamy kciuki za sukces zespołu oraz życzymy tego, by promocja nowego wydawnictwa była na tyle dobra, by dotarła do szerszego grona odbiorców. Osobiście żałuję, że dopiero teraz odkryłam, kim jest Clock Machine. Jeśli macie okazję to koniecznie wybierzcie się na koncert z trasy promującej album „Prognozy” i dajcie się ponieść tym dźwiękom!

Podziel się: