Newsroom

Moje Ulubione Płyty: Paweł Izdebski

Paweł Izdebski przymierza się do wydania swojego pierwszego długogrającego krążka zatytułowanego „@strach”. Jako przedsmak tego albumu, wokalista zaprezentował niezwykle obiecujący utwór „Niewiarygodne”. Pomimo, że to jego, jak wspomnieliśmy już powyżej, pierwszy pełny krążek, rynek muzyczny nie jest mu obcy. Możecie go kojarzyć m.in. z zespołu Ralpha Kaminskiego, czy z programu Bitwa na głosy, gdzie reprezentował drużynę sióstr Przybysz. Jednak to, co już niebawem usłyszymy będzie jego solowym dzieckiem, z którym całkowicie się utożsamia. Na naszą prośbę Paweł postanowił opowiedzieć nam o swoich ulubionych płytach. Sprawdźcie, jaka muzyka ma wpływ na twórczość artysty.

GRACE – JEFF BUCKLEY

Nie wiem do końca, czy to płyta czy Jeff. Mam wrażenie że Andy Wallace (Producent Nirvany!) od razu wiedział, z kim ma do czynienia i nie było tu miejsca na nic innego oprócz magii. Jeff jasno komunikował w rozmowach, że “Grace” to nic innego, jak hołd dla jego związków, które zawsze kończyły się porażkami i emocjonalnymi kataklizmami. Zachwyty nad “Mojo Pin” i podobno najlepszym coverem “Hallelujah” nie mają końca. Ja natomiast sugeruję żeby wsłuchać się w “Lover, You Should’ve Come Over”. Według mnie to utwór, który jest sztandarem wygrywającym bitwy. Niecodzienne metrum 6/8, tekst, który chciałby napisać każdy piosenkopisarz i kapitalne progresje akordów (zwłaszcza w drugiej części utworu). Grace to nie płyta do puszczenia “w tle”, każde odstępstwo od tego, co napisałem, jest grzechem.

CONTINUUM – JOHN MAYER

Lubię błądzić na Youtube, czasami jak się dobrze zgubisz, to nie chcesz wracać. Tak było z koncertem Live in L.A Johna Mayera. Zaraz po najlepszym muzycznym seansie w moim życiu zacząłem wertować dyskografie i okazało się, że moje “naj” znajdują się na albumie Continuum. Nie każdy gitarzysta lubi, ale każdy docenia. Brzmienie stratocastera Johna w “Slow Dancing in a Burning Room” czy “Gravity”, sprawia że to już naprawdę wystarczy. A to tylko początek. Sposób, w jaki John przemyca bluesa do popowych kompozycji zasługuje na najwyższe uznanie. Płytę uzupełniają cudowne piosenki zagrane techniką fingerstyle, którą John opanował do perfekcji. Słuchając folkowego “Stop this train”, wcale się nie chce zatrzymywać tego pociągu. 

THESE STREETS – PAOLO NUTINI

Debiut, który wstrząsnął na moment brytyjskim rynkiem w 2006 roku. Ja wiem, że nie ma się czym chwalić, ale tego samego roku mój ukochany wokalista wypił za dużo i w trakcie sylwestra spadł ze sceny. Koniec kariery? Sprzedaż płyty wzrosła o ponad 40%, ludzie zakochali się w piosenkach, o sylwestrze wszyscy zapomnieli. Ja również. Mam hopla na punkcie gitary akustycznej i na tym instrumencie oparta jest praktycznie cała płyta. Wszystko płynie, wolniej lub szybciej, ale ta muzyka przenosi, przenosi w jakiś stan nieważkości, do którego się wraca. Pozycja obowiązkowa w każdym aucie (Nawet w moim Fiacie Panda). 

CITY ON FIRE – TYLER HILTON

Najnowsze wydawnictwo songwritera, przez którego zacząłem grać i śpiewać. W roku 2003 usłyszałem go po raz pierwszy i od tamtej pory jestem wiernym psychofanem. Co ciekawe, “City on Fire” to pierwszy niezależnie wydany album tego artysty i powiem Wam, że to od razu słychać. Ta płyta to dla mnie najwyższy level pisania piosenek, od aranżu i “catchy” melodii, po genialny dobór słów. Nie dam rady nie wspomnieć o cudownym duecie z Kate Voegele (koleżanka ze stajni songwriterów w Nashville) w piosence “When the night moves”. Ten utwór towarzyszy mi w każdej trasie. “City on fire” to istny ogień. 

ONCE (SOUNDTRACK) – GLEN HANSARD & MARKETA IRGLOVA

Tym razem duet, który stworzył według mnie dzieło ponadczasowe. I o ile sam film ma tylu samo adoratorów, co hejterów, to piosenki… piosenki sprawiają, że chcesz na chwilę zerwać ze swoją dziewczyną, żeby za chwilę jeszcze raz poprosić ją o chodzenie. Tak po prostu, żeby przeżyć to jeszcze raz. Oskarowe “Falling Slowly” oparte na 4 akordach, minimalistyczne “The Hill” i moje perełki (głównie napisane pod otwarte stroje instrumentów strunowych); “Gold” czy “Say it to me now”. Jako że mam przyjemność grać w spektaklu “Once” (zapraszam, bo piosenki a nie bo izdebski) na deskach teatru Roma, to mam też wgląd w partyturę. Harmonie, głosy chórów i instrumentacja (gitara, ukulele, mandola, mandolina, wiolonczela, skrzypce, akordeon, bas, cajon, melodyka, piano) wciągają bezpowrotnie. 


Zamów debiutancki album „@strach” z legalnego źródła


Utwór „Niewiarygodne” promuje nadchodzący album Pawła Izdebskiego „@strach”

Wybierz się na jeden z koncertów Pawła! Sprawdź ogłoszone miasta tutaj.

zdjęcie z nagłówka: Magdalena Kubiak