Newsroom

Moje Ulubione Płyty: Arek Kłusowski

fot. Wiktor Franko

Arek Kłusowski to znakomity kompozytor, tekściarz, laureat wielu prestiżowych nagród w Polsce i za granicą. Nazywany jest najbardziej obiecującym wokalistą wśród młodych debiutantów. Niedawno ukazał się jego nowy singiel „Po tamtej stronie”. Arka możecie kojarzyć z programu „The Voice Of Poland”, gdzie doszedł do samego finału. Ten młody człowiek, może pochwalić się również genialnie zrealizowanym projektem muzycznym „Tribute to Jantar”, którego był pomysłodawcą. Jego pióro docenili już tacy artyści, jak Ewa Farna, Mateusz Ziółko, Tabb, czy Sound’N’Grace, dla których napisał piosenki. Obecnie artysta pracuje nad wydaniem swojego debiutanckiego krążka. 

Aretha Franklin – Chain of Fools 

Płyta, dzięki której uzależniłem się od Artethy, pokochałem całym sercem, poznałem soul i oszalałem na punkcie jazzu. Niesamowite ponadpokoleniowe brzmienie i głos Queen of Soul, który wbija w fotel. Ta płyta jest trochę przeklęciem dla każdego aspirującego wokalisty, bo słysząc mistrzostwo w czystej postaci wiesz, że nigdy nie osiągniesz tego pułapu. Coś niesamowitego! Wracam do tej płyty bardzo często, szczególnie teraz, po śmierci Arethy, kiedy wspomnienia ożywają na nowo.

Maria Peszek – Maria Awaria

Przełomowa, nowatorska i bezkompromisowa. Bomba atomowa w polskiej muzyce. Ten krążek ma już 10 lat, a ja przed oczami mam masę obrazów z okresu, kiedy słuchając jej zacinał mi się magnetofon. Połączenie wyobraźni Marysi i sznytu producenckiego Smolika to ekscytujące przeżycie dla każdego pojechanego 18-letniego hipstera. Mam wiele sentymentów związanych z tym albumem, pierwsze pełnoletnie domówki, śpiewanie „Fak ju, hał du ju du” o 5 nad ranem na balkonie, szalone czasy. Istna rebelia buzujących hormonów. Byłem na 4 koncertach promujących „Marie Awarię” – jest to jedna z najlepszych rzeczy, której doświadczyłem w życiu.

 Morcheeba – Charango

Odkryłem zespół Morcheeba, oglądając w sobotę „30 TON”, program ten był wtedy jednym z nielicznych „dzieł misyjnych” kształtujących gusta młodego widza. Miałem 10 lat i przy każdym odtworzeniu „Otherwise” udzielały mi się dziwne, niepowtarzalne emocje, mrowienie w brzuchu, jakieś kuriozalne podniecenie. Całe wakacje oszczędzałem i zamiast lodów i oranżady, odkładałem sobie na kasetę, to była wielka radość. Mój ulubiony kawałek z tego wydawnictwa to „Undress Me Now”.

Hey – Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!

Jako fanatyk i wyznawca zespołu Hey, posiadam całą dyskografię, mam też wiele „zapasówek” w razie zgubienia lub pożyczenia „na wieczne oddanie”. Jeśli mi się szczególnie podoba jakiś album, kupuje go parokrotnie. Dla mnie to najlepsza płyta Heya, innowacyjne wprowadzenie elektroniki, przepiękne teksty i całkiem nowe brzmienie. To było muzyczne tsunami, słuchając każdej z tych piosenek, mam wiele skojarzeń – przywołują one zapachy, smaki i obrazy. Płyta towarzyszyła mi przez pół roku na okrągło, wtedy był już hype na mp3ki, a ja nadal w discmanem w plecaku, jesienią w przemoczonej kurtce przemierzałem codzienną drogę do szkoły przy tych dźwiękach. Moją ukochaną piosenką z płyty jest „Nie więcej”. Arcydzieło. Dzięki tej płycie zacząłem pisać swoje teksty, zacząłem rozumieć poezję Kasi Nosowskiej i trochę się na niej wzorować. Gdyby nie ta płyta, nie pisałbym tekstów.

Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego

Oprócz soulu, moją wielką pasją jest poezja śpiewana. Wywodzę się z tego nurtu, budowałem swoją wrażliwość i tożsamość muzyczną na piosenkach Grechuty, Niemena, Młynarskiego czy Kabaretu Starszych Panów. Obracając się w światku artystycznej młodzieży, często poruszany był temat Ewy Demarczyk oraz jej legendy. Wielkim nietaktem było, kiedy ktoś słabo orientował się w temacie Piwnicy Po Baranami. Płytę pokochałem po kilku odtworzeniach, a zrozumiałem po kilkunastu. To piosenki, przy których mam dreszcze, niektóre doprowadzają mnie do łez. Jest to rodzaj wrażliwości, który rozkłada mnie na łopatki. Moim zdaniem, oprócz obowiązkowych lektur w szkole, każdy powinien na lekcjach muzyki posłuchać i przeanalizować to dzieło. To kawał naszego dziedzictwa narodowego.


Posłuchaj utworu „Po Tamtej Stronie”, który jest zapowiedzią debiutanckiego albumu Arka Kłusowskiego. Premiera wkrótce.

Fot. użyta w nagłówku artykułu: Wiktor Franko