NewsroomWywiady

Kasia Popowska w rozmowie z WLKM.pl: „Wierzę w misję muzyki”

Kasia Popowska niebawem powiększy swoją dyskografię. Po trzech latach od wydania „Dryfów” przyszedł czas na nowości – premiera „Toastu” już w listopadzie! Tymczasem porozmawialiśmy z Kasią o singlach, które zapowiadają album oraz o tym, czego możemy się spodziewać po zbliżającej się premierze.

Na początku chciałabym powiedzieć Ci, że słuchając najnowszych singli, słychać dużą zmianę w Twojej twórczości, w szczególności od debiutanckiego „Tlenu”. Mam wrażenie, że sporo się zmieniło na przestrzeni lat. Sama zauważasz tę zmianę?

Zdecydowanie zmiana jest. Myślę, że to kwestia czasu, bo na pewno z wiekiem się dojrzewa. To ma duży wpływ na spojrzenie na świat i na to, o czym chce się śpiewać, i jaką muzykę tworzyć. I pewnie też doświadczenie sprawiło, że miałam ochotę na trochę innego rodzaju współpracę. Mam na myśli warstwę muzyczną i chociażby pod kątem instrumentalnym ta zmiana jest pewnie dosyć słyszalna.

Od premiery ostatniej płyty minęły trzy lata, a mam takie wrażenie, że każdy album otwiera nowy rozdział w twórczości artystów. Co się zmieniło od czasu wydania „Dryfów” do zbliżającej się premiery „Toastu”?

Na pewno inaczej patrzę na świat. Staram się podejmować decyzje jeszcze bliżej siebie i tego, co rzeczywiście czuję. Teoretycznie zawsze starałam się tak do tego podchodzić, natomiast zawsze było to obarczone jakimiś kompromisami i tym, żeby wszyscy dookoła byli zadowoleni. I mimo wszystko zapominałam o sobie, a teraz jeszcze bardziej stawiam na swoje decyzje i na to, żebym sama później dobrze się ze sobą czuła, patrząc w lustro. To na pewno jest duża zmiana. I generalnie wydaje mi się, że w moim życiu pojawiło się też dużo dobrej energii, patrzę dużo pozytywniej na świat. Kiedyś byłam zagłębiona w jakieś problemy i skupiona na rzeczach, co są nie do końca okej. Dzisiaj staram się wyciągać wnioski i dużo lżej podchodzę do życia i wszelkich tematów, które się dzieją wokół.

Co Cię najbardziej inspirowało przy tworzeniu tego materiału?

Wiele rzeczy mnie inspirowało, ale zazwyczaj są to prawdziwe historie, które się wydarzyły w moim życiu. Ta płyta jest o relacjach – o relacjach z drugą osobą, o rozstaniach, ale też o moich relacjach z przeszłością i tym, co się działo w moim życiu. Odwołuję się do tego, co było kiedyś i do swoich korzeni – czy pamiętam siebie sprzed lat i to, o co mi chodziło w życiu, więc inspirują mnie generalnie relacje, relacje, relacje, no i życie i doświadczenie.

Ciekawi mnie jeszcze geneza tytułu. Czy za „Toastem” kryje się jakaś historia?

Tytuł „Toast” tak naprawdę bierze się z tytułu jednej z piosenek, która będzie na tej płycie. To była piosenka, która scaliła wszystkie utwory i określa brzmienie tej płyty – jest bardzo surowa, spokojna, wyważona. To jest ballada, ale z pazurem. A przede wszystkim tekst tej piosenki, który dopiero usłyszycie po 27 listopada, jest podsumowaniem tego, o czym jest ta płyta, czyli właśnie o relacji.

Jesteś autorką prawie wszystkich tekstów utworów, ale tekst do „Nim potłuczemy szkło” napisał Maciej Wasio. Jak to się stało?

Ten utwór tak naprawdę dostałam około trzech lat temu, czyli właściwie tuż po premierze „Dryfów”. Szukając piosenek na nową płytę, oczywiście oprócz tego, że sama tworzyłam, też byłam otwarta na inne kompozycje. Wpadł mi w ręce utwór „Nim potłuczemy szkło” i był już w całości zrobiony przez Maćka Wasio i Piotrka Rubika, więc już nie musiałam dodawać żadnych swoich groszy, bo chłopaki zrobili to świetnie. I już wtedy czułam, że to jest bardzo fajny i bliski mi utwór. W momencie, kiedy już byłam na intensywnym etapie tworzenia i składania całego albumu to właściwie nie wyobrażałam sobie, żeby tej piosenki na płycie nie było. Raz, że jest dynamiczna, co jest zupełnie nowym kolorem na tej płycie, a dwa, że jest mi bliska w tekście i całym charakterze.

Jako trzeci singiel ukazał się „Powiedz gdzie”. To dość mocno emocjonalna piosenka. Dowiedziałam się, że powstała jako pierwsza. Czy to ona wyznaczała drogę kolejnym utworom? Opowiedz o przesłaniu, które chciałaś przekazać za jej pomocą.

Jeżeli chodzi o muzyczną warstwę to na pewno ten utwór wyznaczył muzyczny sznyt pozostałym. Już wtedy wiedzieliśmy z Maćkiem Wasio, że będzie surowo i minimalistycznie, będzie dużo gitar, nie będzie syntetycznych brzmień. To przede wszystkim jest to, co ta piosenka później nam dała, wyznaczając kierunek albumu. A jeśli chodzi o sam utwór to opowiada o tęsknocie. Myślę, że to jest emocja, która dotyczy każdego z nas. Na każdym etapie życia za czymś tęsknimy – czy to za jakąś osobą, czy to za jakimś zdarzeniem, czy miejscem. Oczywiście można to sobie interpretować na wiele sposobów, ale dla mnie ten utwór jest o tęsknocie za konkretną osobą – za obecnością tej osoby i za czymś, czego potrzebuję. I wtedy też potrzebowałam, żeby śpiewać o tym. Napisaliśmy ten tekst wspólnie z Maćkiem i wydaje mi się, że powstało coś wyjątkowego, intymnego i szczerego, co pewnie w dzisiejszych czasach nie jest takie oczywiste, bo jednak bycie wrażliwym nie jest teraz modne. Natomiast my jesteśmy bardzo dumni z tego utworu.

Z kolei wydaje mi się, że motywem przewodnim piosenki „Nie ma nas” jest poszukiwanie szczerości w relacjach z innymi, ale też z samym sobą. Co Cię zainspirowało do napisania tej piosenki?

To też jest historia prawdziwa, która tak naprawdę pojawiała parę razy w moim życiu. Czasami jest tak, że jesteśmy z kimś i dawno wiemy, że tej relacji już nie ma, że ona nie istnieje. Mimo tego z różnych powodów przeciąga się ten związek i odracza w czasie moment rozstania i tego, żeby pójść swoimi drogami i zacząć żyć czymś innym. Ta inspiracja cały czas się pojawiała w moim życiu i postanowiłam napisać o tym piosenkę.

Premiera płyty już 27 listopada. Możesz zdradzić nam coś więcej na ten temat – czego mamy się spodziewać, ile planujesz piosenek albo czy usłyszymy kolejny singiel przed premierą?

Właściwie to jest pierwszy wywiad, w którym o tym powiem. Rzeczywiście jesteśmy na etapie składania całej płyty. Lada moment ruszy preorder i będzie można zamówić płytę. Oczywiście zawsze fajnie jest kupić w preorderze, ponieważ będą różne gadżety i fajne smaczki. Utworów będzie jedenaście i będzie pełen wachlarz jeśli chodzi o rytmikę i zróżnicowanie, dlatego że będą piosenki spokojniejsze i szybsze. Lubię, kiedy płyta ma kilka kolorów, ponieważ później, w trakcie koncertów, fajnie się to gra. Nie chcę powiedzieć, że ta płyta będzie spokojniejsza, ale w całości będzie wyważona.

Przypadł Ci dość trudny czas jak na wydawanie płyty. Teraz wszystko wygląda inaczej i zmienia się dynamicznie, nie wiadomo nawet co z koncertami. Miałaś obawy przed tym, co przyniesie ten czas premiery?

Zdecydowanie. To jest też powód, dla którego przekładaliśmy premierę, ponieważ płyta powstała w zeszłym roku. Dokładnie rok temu byliśmy już gotowi na wydanie – myśleliśmy o listopadzie, grudniu – takim czasie późnojesiennym. Natomiast chcieliśmy jeszcze poczekać na wybrzmienie tych utworów i w związku z tym trochę pozmienialiśmy plany. A za chwilę przyszła pandemia i poprzesuwała nam to jeszcze bardziej niż myśleliśmy. Na początku lockdownu też nie byłam przekonana, czy to jest czas na wydawanie nowych numerów i wolałam się wstrzymać z nowymi ruchami, ale generalnie jestem w dobrej myśli. Myślę, że nie wolno się zatrzymywać. Jest to na pewno trudny czas, ale czuję potrzebę wydania tej płyty, chociażby z tego względu, żeby nie leżała dwa, trzy lata na półce i nie zalegała, bo też mam potrzebę tworzenia nowych rzeczy i, przede wszystkim, wyśpiewania tych piosenek na koncertach. Z jednej strony się wydaje utwory, a z drugiej nie można organizować imprez, więc to jest takie dosyć trudne dla wszystkich muzyków, ale staram się myśleć pozytywnie. Muzyka była i zawsze jest z człowiekiem, niezależnie od okoliczności. Wierzę w misję muzyki, dlatego robimy swoje i nie zatrzymujemy się. Trzymam kciuki, żeby to wszystko się zakończyło i żebyśmy mogli wrócić do normalnej, intensywnej pracy.

A miałaś, z tyłu głowy, jakieś plany na koncerty? Wiadomo, że teraz to wszystko jest nieoczywiste i nie wiadomo jak to rozwiązać, ale myśleliście już o tym?

Tak, oczywiście. Tak naprawdę to myśleliśmy o koncertach już jesienią, ale ze względu na kolejne obostrzenia nie wiem, czy to się uda, ponieważ już są dosyć duże restrykcje związane z tym, ile osób przypada na jeden metr kwadratowy. Ale koncerty na pewno będą. Kwestia jest tylko tego, czy pojawią się teraz czy po Nowym Roku. Mimo wszystko bardzo chciałabym zrobić przynajmniej jeden przy premierze płyty, ponieważ chciałabym zrobić spotkanie dla ludzi, którzy będą zainteresowani i przyjdą posłuchać tych numerów na żywo.

Jak myślisz, jak pandemia wpłynie na zmiany w życiu ludzi, a w szczególności w branży artystycznej?

Sytuacja codziennie tak się zmienia, że ciężko jest cokolwiek przewidzieć, ale już w tym momencie wszystko się zmieniło i być może zmieni się na lepsze. Z jednej strony brakuje nam takich imprez, które zawsze były w ciągu lata. Z drugiej strony mam wrażenie, że może jednak ludzie zaczną chodzić na imprezy biletowane, co mnie osobiście bardzo cieszy. Uważam, że ten symboliczny bilet, za który się płaci zawsze bardziej cieszy i tę muzykę się bardziej szanuje. Życzyłabym sobie i całej branży tego, żeby muzyka była traktowana jako coś, co nie jest podane na talerzu dla wszystkich. Oczywiście muzyka jest dla wszystkich, ale chciałabym, żeby była bardziej szanowana, a nie traktowana jako coś zupełnie oczywistego. Mam wrażenie, że teraz sporo jest tych imprez biletowanych ze względu właśnie na ograniczenia. I może tak zostanie, może to też jest jakiś kierunek, zobaczymy.

Zostając trochę w temacie koncertów, niedawno zagrałaś live sesję na jednym z łódzkich dachów. Jak to było zagrać koncert w takich niecodziennych okolicznościach?

Tak naprawdę to było spontaniczne. W takcie pandemii zagraliśmy koncerty streamowane, powróciliśmy do starych utworów i odświeżyliśmy je. Strasznie chciałam, żeby też kilka z tych piosenek wybrzmiało w nowej wersji. Mówię: „Słuchajcie, zróbmy jakąś live sesję i zagrajmy je na nowo, bo te piosenki nie były singlami, a zasłużyły na uwagę”. I tak zrobiliśmy, to było bardzo przyjemne doświadczenie. I wtedy pojawiła się też bardzo duża tęsknota za koncertami, ponieważ mogliśmy zagrać ze sobą wszyscy po tym czasie, kiedy to było niemożliwe. Powstała z tego fajna pamiątka.

To znaczy, że z czasem ukaże się więcej nagrań z tej live sesji?

Z tej live sesji nie, natomiast zastanawiam się, czy za jakiś czas znów w jakiś sposób nie podkreślić starszych utworów. Myślę jednak w jakiej formie to zrobić i czy to będzie miało sens. Czuję potrzebę, by te utwory wybrzmiały, bo w dzisiejszych wersjach mocno różnią się od wersji z płyty „Dryfy” czy „Tlen”. Jest to jednak jeszcze zalążek pomysłu.

Trzymam kciuki, żeby się udało. Zmierzając do końca, z uwagi na tematykę naszej redakcji, chciałabym zapytać Cię o legalne kupowanie muzyki. Jako artystka dostrzegasz, że nadal istnieje problem ściągania utworów?

Nie do końca jestem w stanie odpowiedzieć jak to dziś wygląda. Są różne sposoby odsłuchiwania muzyki. Wydaje mi się, że YouTube robi swoje i ludzie na tym bazują. Artyści otrzymują za to wynagrodzenie, ale na pewno nie jest to tak opłacalne jak kupowanie ich płyt czy chodzenie na ich koncerty. Niemniej jednak mam wrażenie, że nie ma już takiego piractwa, które było za moich młodzieńczych czasów, czyli jakieś dziesięć lat temu. To wszystko już zupełnie inaczej wygląda i jest bardziej dostępne dla ludzi. Wydaje mi się, że ludzie naprawdę chcą zapłacić za koncert, za płytę, za piosenkę. Robią to i powoli wchodzi ta kultura wspierania. Jeśli chodzi o polski rynek to jedyne, czego bym sobie życzyła to, żeby było więcej tych biletowanych koncertów – żeby ludzie jeszcze bardziej cenili muzykę na żywo, żeby świadomie przyszli na koncert, żeby świadomie wybrali artystę, którego chcą posłuchać. Wydaje mi się, że to wszystko powoli idzie w dobrym kierunku.