NewsroomRecenzje

„Kandydatka na gwiazdę pop” – recenzja albumu Flipside neeny

Na początku listopada zeszłego roku ukazał się pierwszy album wokalistki działającej pod pseudonimem neena. Na fonograficzny debiut młodej warszawianki czekano długo – zwiastowało go pojawienie się w 2015 roku piętnastoletniej wówczas Niny Karpińskiej w jednym z popularnych (i chyba najbardziej wartościowym) programów talent show. Stanowczo prezentująca się nastolatka, wykonała w nim własne, dojrzale brzmiące kompozycje, zdobywając uznanie zarówno telewizyjnej publiczności (znajdując się dzięki temu na podium finalistów), jak i krytyków muzycznych. Kolejną część słuchaczy zaskarbiła sobie, publikując autorskie utwory w sieci („Run” i „Roses”). Chwytliwie lecz niestandardowo skrojonym melodiom towarzyszyły koncepcyjne, przykuwające oko teledyski, każdy ocierający się o subtelny oniryzm.

Po jakimś czasie obiegu utworów w sieci, co przewidywać można było po narastającej ciszy, zaczynająca artystka zniknęła z mediów. Wrażenie jakie pozostawiła po sobie, czyniąc pierwsze kroki ku zdobyciu publiczności, nie pozwoliły jednak skreślać jej z listy oczekiwanych debiutów. Miało się pewność, na usłyszenie gdzieś jeszcze w przyszłości mocnego głosu „dziewczyny z pomysłem na siebie”.

I to nie były zgubne lokowania. W 2017 roku na social mediach początkującej piosenkarki zrobił się ruch, ze względu na „przygotowania do uroczystości związanych z 30-leciem budowy Wielkiego Muru”. W konsekwencji tych przygotowań neena opublikowała nowy singiel, tym razem oficjalny zwiastun nadchodzącej płyty. Elektroniczne, prowadzone dynamicznym bitem perkusji „The Game” zapadało w pamięć przez towarzyszący utworowi teledysk. Osiemnastolatka zaprezentowała w nim historię obrazującą konsekwencje oddzielania się murem od inności spowodowanego propagandą, wygodą i niewiedzą. To był zadziwiający, oryginalny i dojrzały manifest, mocna zapowiedź tego, co w pełnej krasie miało ukazać się niebawem.

Zanim jeszcze usłyszeliśmy cały album pojawiły się single „Last Call”, „Answers” oraz „Liberate”. Każdy wybrzmiewający jak manifest. Ten pierwszy to mocniej uderzający elektroniką utwór, traktujący o dbaniu o nasz wspólny dom – Ziemię. „For so long we’ve felt this is our home. Our time to care is almost gone” – śpiewa wokalistka, puentując: „There’s no time for peaceful silence. Sweet alliance won’t last”. Do stworzenia teledysku do piosenki, jej autorka zaprosiła swoich słuchaczy, podpisujących się pod ideą utworu. Każde z nadesłanych artystce nagrań miało przedstawiać fragment nieskalanej działalnością człowieka przyrody. Udało się. Surowa w formie, aczkolwiek niosąca wartościowe przesłanie wizualizacja do „Last Call”, miała swoją premierę przy okazji światowego Dnia Ziemi (zobacz wizualizację).

Obrazek do „Answers”, ostatni przed wydaniem płyty, to już bardziej symboliczna historia o podejściu do problemów złożonej rzeczywistości. „Questions of existence won’t be solved i the day. Question of existence, answers are on our way” – zapewnia Nina. Popowej, lekkiej melodii, z mocno osadzonym jednak brzmieniem przewodnim, towarzyszy grający barwami teledysk z elementami rysunku. Wizerunek neeny w „Answers” porównany został do charakteryzacji Davida Bowiego, co jak stwierdził jeden z komentujących wideo, „dodaje tylko mocy utworowi”. Nie można się z tym nie zgodzić.

Intrygujące poczynania, odważne kroki, kilka zagranych koncertów (w tym na Open’er Festiwal, na którym chciałaby wystąpić większość artystów). Po mocnym wstępie przyszedł czas na opublikowanie oczekiwanego materiału. Co skrywało się pod długo dopieszczanym pomysłem artystki na pierwszy album?

Flipside to wydawnictwo wartościowe ze względu na swój przekaz. Młoda autorka bez skrępowania śpiewa o poukrywanych potrzebach jednostki – wolności (i wiążących się z nią), indywidualności oraz nieklasyfikowaniu. Płyta, która w założeniu miała opowiadać o troskach dorastającego człowieka i być komentarzem na temat otaczającej go rzeczywistości (co przyznała neena), jest jak nieustannie przypominane vademecum, pełne uniwersalnych prawd, przez co dotyczące każdego, kto się w nie wsłucha.

Muzycznie to bardzo spójny i chwytający koncept, nawiązujący do lat minionych ze śmiałą domieszką nowoczesności. Producentem albumu jest Bartosz Dziedzic, znany ze współpracy z Dawidem Podsiadło, Brodką czy Arturem Rojkiem. Nie dziwą więc komentarze słuchaczy zwracających uwagę na charakterystyczny sznyt cenionego producenta. Ten nie przysłania jednak mocnej osobowości młodej frontmanki – wydaje się, że obie siły wytrwale balansują po wspólnym torze. Dzięki temu Flipside nie pozostawia słuchacza obojętnym – jeśli nie przez stanowczo wyśpiewany tekst, to mówiące za siebie, równie bezkompromisowe jak postawa wokalistki, brzmienie. Porywa już otwierające składankę „Strange Land” z motywami upiornych fonii, nadany smak podkręcają znane „Last Call” czy „The Game”, rozkołysuje taneczne „Silver Lining”, a w muzyczną karuzelę wsadza traktujące o miłości, osobiste „Sun”. Jednym zarzutem może być brak w tym charakternym secie miejsca na oddech. Ale czy to konieczne skoro broni się każda z jego części?    

To wszystko zachwyca. Nieczęsto zdarzają się dziś muzycy, głośno i jednoznacznie opowiadający o trudnych problemach dzisiejszości. Neena, w wykreowanej przez siebie rzeczywistości, uwypukla uniwersalne komentarze. Wydaje się jakby młoda artystka swoimi siłami próbowała zachęcić do wnikliwszego wglądu w niecierpiące zwłoki kwestie. To próba, która może zawstydzić dojrzałością i śmiałością. Przez to wszystko autorka Flipside jawi się jako obiecująca kandydatka na gwiazdę pop – taką, która nie proponuje miałkiej treści, a porusza i prowokuje odbiorców, dbając o wizualną stronę przekazu. Ze względu na utwory w języku angielskim chciałoby się dodać, że to potencjalnie pretendentka do wyraźnego zaistnienia na zagranicznym rynku. Ale póki co, oczekujmy na pojawienie się jej z trasą koncertową u nas. Tej, jak do tej pory, jeszcze nie było.

To na pewno jeden z najbardziej temperamentnych głosów ostatnich lat na polskiej scenie muzycznej. Chciałbym też, żeby był to głos dzisiejszego, młodego pokolenia. Głos, który dotrze do mas. Niewątpliwie warto przypatrywać i przysłuchiwać się dalszym losom utalentowanej dziewczyny z pomysłem na siebie. Jej Flipside to jeden z najbardziej intrygujących muzycznych debiutów zeszłego roku.


Kliknij tutaj i kup „Flipside” z legalnego źródła


Bartosz Grześkowiak