NewsroomRecenzje

Recenzja: Kwiat Jabłoni – Live Pol’And’Rock Festival

Nagrać płytę to jedno, a poradzić sobie z tym materiałem na koncertach to drugie. Gdy uda się spełnić te dwie rzeczy, można uznać, że mamy do czynienia z sukcesem. Tak jest w przypadku Kwiatu Jabłoni, a najlepszym tego przykładem jest album, będący zapisem występu na Pol’and’Rock Festival.

Byliście na tegorocznym Woodstocku, nazywanym obecnie Pol’and’Rock Festival? Ja nie. Na szczęście, co nieco można posłuchać nawet teraz. Jeśli (tak jak ja) nie byliście to teraz jest okazja, żeby nadrobić zaległości, a jeśli byliście to możecie lekko odświeżyć pamięć. Mam tutaj na myśli koncert duetu Kwiat Jabłoni, ponieważ został zarejestrowany i niedawno trafił do sprzedaży.

Na początek kilka słów wyjaśnienia. Zapewne, większości ten festiwal kojarzy się z mocnym rockowym brzmieniem. Jednak okazuje się, że
Pol’and’Rock to miejsce dla każdego rodzaju muzyki. Znalazła się nawet odrobina przestrzeni dla tego delikatnego brzmienia mandoliny i pianina z odrobiną elektroniki, bo tak można zdefiniować twórczość tego duetu. Co więcej, ich koncert bardzo szybko został okrzyknięty jednym z najlepszych tegorocznej edycji.

Dla tych, którzy nie mieli okazji przeżyć tego osobiście, odrobinę zobrazuję całą sytuację. Wyobraźcie sobie środek nocy na jednym z największych festiwali w Polsce, na który co roku przybywa kilkusettysięczna publiczność. Pięć scen, a na każdej z nich najlepsi reprezentanci polskiej muzyki i nie tylko. W tym wszystkim Kwiat Jabłoni, czyli duet, który wręcz czaruje swoją muzyką. Jest godzina 0:40 i wchodzą na Małą Scenę (która wbrew pozorom wcale nie jest taka mała). W tym samym czasie na Dużej Scenie grają Acid Drinkers, ale im to w niczym nie przeszkodziło – pod sceną zebrali kilkutysięczny tłum fanów, który razem z nimi wyśpiewywał ich największe przeboje, co doskonale słychać na płycie.

Zaczęli przywitaniem za pomocą piosenki „Dzień dobry”. Potem zagrali swoje największe przeboje m.in. „Dziś późno pójdę spać” oraz „Niemożliwe”, a także nowy utwór, czyli „Czekam na lepszy dzień”. Cały występ zakończyli coverem punkowej piosenki pt. „Kwiat Jabłoni”, która była inspiracją do powstania nazwy duetu.

W piosence „Kto powie mi jak” śpiewają, że „doświadczenia ciągle brak”. Być może niewiele czasu mieli na oswojenie się z rynkiem muzycznym, ale tego absolutnie nie słychać. Nawet bym pokusiła się o stwierdzenie, że niczym nie odróżniają się od profesjonalistów z długoletnim stażem. Dopiero są na początku tej muzycznej drogi i wszystko wskazuje na to, że osiągną bardzo dużo – w końcu niewielu może sobie pozwolić na występy na największych festiwalach w takim krótkim czasie od debiutu.

Warto dodać, że od premiery ich debiutanckiej płyty minęło zalewie kilka miesięcy – ukazała się w lutym bieżącego roku. I to chyba jest najlepszą miarą tego sukcesu. Przekonali do siebie tłumy i wystąpili na jednej z najważniejszych festiwalowych scen w kraju, a to wszystko w niespełna rok. Brzmi jak tytułowe „niemożliwe”, a jednak. Co będzie dalej? Nie mam pojęcia, ale jestem przekonana, że warto obserwować ich poczynania, bo zaskoczą jeszcze niejednokrotnie.

W utworze „Wzięli zamknęli mi klub” pada zdanie: „chcę dziś zwojować cały świat, właśnie dzisiaj udowodnię – jestem czegoś wart” – i to jest racja. Może na razie jeszcze nie cały świat, ale polską festiwalową publiczność na pewno.