Prawo w muzyce

Ekologia autorstwa – o uzasadnieniu prawa autorskiego

Co można odczytywać z komentarzy ustawodawców prawa autorskiego, normowanie kwestii związanych z powstającą twórczością jest zadaniem zawiłym. Nietrudno sobie to wyobrazić – wyczyn złapania impresji w locie, nieuchwytnych przecież w swej naturze, i zamienienie ich w słowa, pożądaną oraz potrzebną konstrukcję. I tak oto, polska Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych chroni utwór – każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Nie każda zbitka słów według systemu prawnego zasługuje więc na ochronę, nie każda rysa na drewnie. Muszą one robić właściwe wrażenie na ich autorze, odpowiednie na odbiorcy.

To zupełnie inne okoliczności niż w przypadku ochrony prawa do rzeczy – namacalnych przedmiotów, których podmiot bywa właścicielem. W takim razie granice, których przekroczenie niesie negatywne skutki, ustalają się same, naturalnie – w danej chwili fizycznym przedmiotem dysponować może jedna osoba, nie ma alternatywnych sposobów. Na opak jest z utworem, który może być eksploatowany przez wiele jednostek w tym samym czasie, w różnym stopniu, w odmiennych okolicznościach. To potencjał tego wykorzystania dzieła wyznacza rzeczowy zakres prawa autorskiego, układa jego ramy, nazywane przez niektórych – sztucznymi, „egzystującymi wyłącznie w świecie wytworów ludzkich myśli”1.

Po co więc ta ochrona i utwierdzanie jej idei, skoro tak trudno ją jednoznacznie określić, jednomyślnie uznać i wyrazić słuszność jej konstrukcji? W teorii można trafić na wiele uzasadnień istnienia prawa autorskiego. Najliczniejsze wytłumaczenia sprowadzają się do zrozumiałego faktu, że zapewnienie autorowi pewnych podstaw do działania motywuje go do pracy twórczej, daje poręczenie zwrotu kosztów poniesionych w ramach tworzenia dzieła oraz prowadzi do zwrócenia uwagi na jego aktywność. Dlaczego jednak ktoś, poza samym rzemieślnikiem, miałby o to zabiegać? W swojej „Teologii autorstwa” Marek Hendrykowski, nawiązując do powyższego pytania pisze o „społecznej wartości”, która przyświeca ogółowi dzięki obcowaniu z utworami – mimo, że twórca nierzadko podejmuje się w swoich tworach tematów intymnych, to te nigdy nie realizują się w próżni – są odbiciem „pragnień, dążeń, lęków, fascynacji, szczytnych myśli i niespełnionych marzeń” ukrytych w zbiorowej świadomości2. Dalej Hendrykowski porównuje twórczość do drzew – pojedyncze organizmy są określonymi, odrębnymi bytami, są czyjąś własnością, ale świeżego powietrza pochodzącego z tych drzew nie da się już zagarnąć, z natury rzeczy należy ono do wszystkich. Przymioty efektu procesu twórczego, które służą każdemu.

Do tego można dodać uzasadnienie odnoszące się do postulatów prawa natury. Podkreśla się, że wyjątkowe dobro niematerialne, jakim jest utwór, to zawsze emanacja osobowości autora. Z tego względu, oraz po to, by autor mógł tę osobowość rozwijać, przyznaje się mu szczególne prawa. Z kolei na podstawie stosunkowo niedawno wyodrębnionego aspektu funkcjonowania prawa autorskiego, umacniającego się wyraźnie w czasie niezwalniającej komercjalizacji, wyznaczono jego znaczenie ekonomiczne – poprzez przyznane upoważniania twórca może zmierzać do maksymalizacji zysku finansowego. Janusz Barta i Ryszard Markiewicz wymieniają obok powyższych podejść równie ciekawą teorię dotyczącą prawa autorskiego jako determinantu rozwoju demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego. W ujęciu tym struktura prawa autorskiego (dająca niezależność tworzącym) powoduje, że niezależny może pozostać cały sektor twórczości, idealistycznie – całe społeczeństwo.

By realizować wszystkie powyższe ideowe założenia, ustawodawcom wielu krajów (w tym również polskim) nie wystarczył tylko jeden rodzaj praw w obrębie omawianej dziedziny. Dla spełnienia wymienionych celów utworzono konstrukcję w teorii wewnętrznie podzielną – system, na który składają się autorskie uprawnienia majątkowe oraz autorskie uprawnienia osobiste. Pierwszy rodzaj praw gwarantuje twórcy wyłączną swobodę korzystania z utworu i rozporządzania nim, ustawowo zapewnia konieczność zapłaty wynagrodzenia, kiedy czyni to inny podmiot. Ten rodzaj monopolu może być przenoszony na dowolną jednostkę, drogą umowną. Drugiego rodzaju upoważnienia są niezbywalne, to znaczy, że zawsze przysługują tylko twórcy utworu i nikomu innemu. Chronią one więź autora z utworem – trwają wiecznie. Po śmierci twórcy do ich wykonywania uprawnieni są jego najbliżsi bądź osoba, którą ten wskazał jako uprawnioną. Przejawiają się one m.in. w tym, że nikt inny poza autorem nie może podpisać się pod utworem, naruszyć treści i formy wytworu, korzystać z dzieła w taki sposób, by wykorzystanie to godziło w autorski interes.

O ile drzewa obywają się bez działania człowieka, o tyle utwory dla swojego istnienia potrzebują ludzkiego udziału jak korzeń wody. Wydaje się jasne, że tak samo jak dzieło nie powstaje w próżni, później nie przeżywa bez odbiorcy. Tu zapomnienie i brak uwagi zabija. Za remedium na niebycie niektórzy biorą upowszechniającą się sieć Internetu. W pewnym momencie przyspieszającego rozwoju technika dała odbiorcy jeszcze większe możliwości związane z percepcją wszelakich sztuk. Smartfony, drukarki i aparaty fotograficzne pozwoliły na ominięcie dystrybuujących „uzurpatorów”. Ten odbiorca właściwie nie musiałby już pytać o zgodę na swój udział w kulturze nikogo, jest słuchaczem i widzem niemalże nieustannie – częściej niż kiedykolwiek. W jaki sposób, w przestrzeni sieci, wszechmogący uczestnik może dbać o dobrostan wrażliwych drzew? Jak chronić je przed szkodliwym działaniem czującego się pewniej w nieskończonej masie widza? W końcu jak działać by metaforyzowane tutaj utwory pełniły swoją podstawową funkcję – powtarzając za Hendrykowskim – by dostarczały tlenu?

Lektura:

  1. Beata Giesen „Własnościowy model prawa autorskiego – analiza koncepcji przyjętej w prawie polskim”, Ruch Prawniczy Ekonomiczny i Socjologiczny, Wydział Prawa i Administracji UAM, Poznań 2015, Tom 77, nr 2.
  2. Marek Hendrykowski „Teologia autorstwa”, Ruch Prawniczy Ekonomiczny i Socjologiczny, Wydział Prawa i Administracji UAM, Poznań 2015, Tom 77, nr 2.
  3. Janusz Barta, Ryszard Markiewicz „Prawo autorskie”, Wolters Kluwer SA, Warszawa 2016.

Grafika: Adam Cuduje