NewsroomRecenzje

Divide – matematyczny powrót rudzielca z Suffolk

Po ponad roku nieobecności w mediach, odpoczynku od szumu i świata celebrytów, najsłynniejszy rudzielec z gitarą powraca. Jakie szanse ma jego nowa płyta Divide – czy jak poprzednie albumy podbije serca milionów słuchaczy?

Ed Sheeran, 26-letni skromny Brytyjczyk z przedmieść Suffolk, powraca z długo wyczekiwanym albumem. Jakże cieszy fakt, że zachował tradycję matematycznych nazw swoich płyt. Najpierw był Plus, następnie Multiply, a teraz czas na Divide. Co będzie następne? Minus? Kombinacji mamy dużo, ale skupmy się na teraźniejszości.

Album otwiera utwór Eraser, który już pierwszymi dźwiękami pozytywnie zaskakuje. Słychać w nim wychodzącą na pierwszy plan, charakterystyczną dla Sheerana gitarę. Potem słyszymy coś, czego się nie spodziewaliśmy – Ed zaczyna rapować. Po sukcesie takich hitów jak Thinking Out Loud czy I See Fire nie tego oczekujemy.

Znając utwory Take It Back czy The Man z albumu Multiply cieszy mnie fakt, że nie zrezygnował z umieszczenia piosenki w podobnym stylu na nowym krążku. Czuję nutkę żalu, że jest ona rodzynkiem (może nie do końca, ale o tym później) na Divide. Martwi mnie również tendencja spadkowa – na Plusie możemy znaleźć ponad trzy typowo rapowe utwory, na Multiply jest ich dwa, a teraz? Tylko jeden. Czy to znaczy, że przy następnym albumie możemy zapomnieć o piosenkach tego typu?

Kolejne dwie kompozycje to całkowita zmiana w stosunku do poprzedniej piosenki. Castle On The Hill przypomina fanom o klasycznym brzmieniu Eda. W zestawieniu z Shape Of You, którą wydał w tym samym czasie, jest ona bardziej typowa dla znanego wszystkim brzmienia.

W drugim singlu, wspomnianym SOY, słyszymy nowe brzmienia i akompaniament klawiszy, co jest dużym zaskoczeniem. Shape Of You brzmi jak utwór komercyjny, stworzony typowo do radia, aby zyskać nowych słuchaczy, zdobyć popularność i rozgłosić nazwisko: Sheeran. Nie mniej trzeba przyznać, że ciężko powstrzymać się od radosnego nucenia i poruszania biodrami w rytm tej chwytliwej piosenki.

W międzyczasie następuje zwolnienie tempa, słyszymy kompozycję Dive o niezwykle bogatym tekście i wokalu. Oceniam ten utwór jako jeden z najlepszych na albumie Divide. Tylko ta linia melodyczna… czuć inspirację Love On The Brain Rihanny albo Dangerous Woman Ariany Grande, ale czy to źle? Na płycie znajdziemy również pięć podobnych ballad: Dive, Happier, Hearts Don’t Break Around Here, Supermarket Flowers oraz Save Myself.

 Mamy jeszcze Perfect i How Would You Feel. Obie stworzone w podobnym stylu i wręcz proszą się o kwalifikację do plebiscytu najlepszych piosenek na pierwszy taniec weselny. I na pewno niedługo się takimi staną, podobnie jak Thinking Out Loud.

Na płycie nie zabrakło również energicznych kawałków takich jak Galway Girl czy Nancy Mulligan, gdzie Sheeran kontynuuje swoje “Diwajdowe eksperymentowanie”, które rozpoczął już przy okazji Shape Of You. Słyszymy tu typowe irlandzkie melodie, instrumenty oraz nawiązujące do lokalnego kolorytu zwroty jak “Grafton Street” (ulica w centrum Dublinu) czy “fiddle” jako określenie skrzypiec w muzyce folkowej.

A co z New Man? Fani doszukują się w niej powiązania do The Man z Multiply ale czy słusznie? Już na pierwszy rzut oka piosenki te są zdecydowanie różne, a podobieństwo tytułów zdaje się być czystym przypadkiem. Natomiast wesołe kompozycje What Do I Know?, Barcelona i Bibia Be Ye Ye urzekły mnie w całości. Pierwsza to wesoła, gitarowa nutka o tym, że w świecie nie dzieje się dobrze i najwięcej zdziałać można miłością, choć jednocześnie przewrotnie zaznacza w niej: “But what do I know?” (“Ale co ja tam wiem?”).

Druga to językowy eksperyment, bowiem pierwszy raz dane jest nam słyszeć Eda momentami śpiewającego w niej po hiszpańsku! Podsumowując – Divide to jeden z najbardziej wyczekiwanych albumów w 2017 roku. Gdy usłyszałam Shape of You przez myśl przeszło mi, że takich radiowych piosenek znajdę tu więcej, a mniej dawnego, uwielbianego przez fanów Sheerana. Na szczęście równowaga między piosenkami spokojnymi, a tanecznymi została zachowana. Zdecydowanie brakuje tutaj utworu w stylu Bloodstream czy Give Me Love z poprzednich albumów – spokojnego, tajemniczego, powoli rozkręcającego się, by pod koniec uderzyć w słuchacza z całej siły energią i rytmem. Mimo to, znalazłam w kilku piosenkach magię, która sprawiła, że długo się od tego krążka nie uwolnię.

MOJA OCENA – 8,5/10.


#Sheerios, a Wy co sądzicie o „Divide”?

Znalezione obrazy dla zapytania ed sheeran gif divide

Kup płytę legalnie w sklepie Empik!

Autor: Dominika Tarka