NewsroomWywiady

Bartek Deryło w rozmowie z WLKM.pl: „Chciałem pokazać czystą muzykę”

Bartek Deryło to uczestnik dziesiątej edycji The Voice of Poland, a obecnie szykuje się do wydania obiecującego debiutanckiego albumu. Idąc do programu, miał już przygotowany autorski materiał, który także zaprezentował podczas występów. Do tej pory ukazały się trzy single zapowiadające album, którego premiera jeszcze w tym roku! Tymczasem porozmawialiśmy odrobinę o uczestnictwie w programie oraz muzycznych planach na najbliższy czas.

Zacznijmy od samego początku. Pamiętasz moment, w którym podjąłeś decyzję o udziale w The Voice of Poland?

Pewnie, że tak. To było troszkę ponad rok temu. Właściwie od dłuższego czasu planowałem udział w tym programie, ale wtedy nadszedł dobry moment, ponieważ moje autorskie utwory szły do przodu. Właściwie kończyłem już swoją płytę, także uznałem, że to jest dobry czas, żeby pokazać się i popchnąć  te moje autorskie rzeczy w troszkę większą publikę.

W programie też miałeś okazję pokazać swój autorski materiał. Mam tutaj na myśli utwór pt. „Domek z kart”, który zaśpiewałeś w półfinale. Co jest trudniejsze – zaprezentowanie autorskiego materiału, którego jeszcze nikt nie słyszał, czy próba pokazania siebie w cudzym repertuarze?

Wydaje mi się, że dojście do półfinału i zaśpiewanie swojego autorskiego utworu to było takie moje marzenie. I właściwie jedyny cel, jaki przyświecał mi przy pójściu do tego programu to właśnie było to, żeby jak najszerzej pokazać swoją autorską twórczość. Dlatego zaśpiewanie w półfinale było zwieńczeniem tego. Odpowiadając już na pytanie, wydaje mi się, że to był taki moment, który najbardziej pamiętam i to była dla mnie nagroda. To nie był stres, po prostu cieszyłem się, że mogę to zrobić.

Jak to jest wyjść na scenę, mając w głowie myśl, że w za chwilę tysiące ludzi obejrzy ten występ w telewizji?

Niewątpliwie jest to obarczone pewnym napięciem, pewnymi oczekiwaniami, więc to był dla mnie też moment konfrontacji. I wydaje mi się, że wybrnąłem z tego całkiem nieźle, bo odbiór ludzi był, jak na tamten moment, bardzo duży i bardzo pozytywny. Nawet chłopaki z Afromental byli mocno zaskoczeni, że feedback był aż tak pozytywny i nie znaleźli tam za dużo negatywnych komentarzy. Także to mnie bardzo cieszyło.

Pamiętam, kiedy w materiale poprzedzającym któryś z występów pokazano, jak siadasz do fortepianu i przy innych uczestnikach grasz „Most”. Wtedy pomyślałam sobie, że ten chłopak na pewno osiągnie wiele i szybko nagra swoją płytę. Teraz już zbliża się premiera i jestem ciekawa, czy wtedy miałeś w ogóle świadomość, że ten moment tak szybko nastąpi. Ile Twoim zdaniem się zmieniło od tamtej chwili?

Po pierwsze to bardzo dziękuję za taką recenzję tego momentu, bo rzeczywiście to był dla mnie dość mocno przełomowy etap w tym programie. To wyszło troszkę przypadkiem, może też to nie było do końca planowane, ale rzeczywiście, jak byliśmy w „Czarnym Potoku”, usiadłem do tego fortepianu. Zostało to zarejestrowane, produkcji bardzo się spodobało i wyszedł z tego niesamowity case. Było to przepełnione bardzo dużą dozą emocji i zrobiło się z tego właściwie kolejne moje wystąpienie oprócz tego, które było przewidziane w harmonogramie programu. I jako dodatek kolejny raz zaśpiewałem ten utwór, bo na przesłuchaniach w ciemno też śpiewałem „Most”, tylko A cappella. Także to był naprawę piękny moment. A czy się spodziewałem, że to tak szybko pójdzie? Teraz dużą dozą zaufania obdarzył mnie Kamil Bednarek, z którym ostatnio nagrałem singiel pt. „Kompas”. I tak naprawdę nie da się ukryć, że jeśli bym nie poszedł do programu to nie spotkałbym Kamila, nie zakumplowałbym się z nim. I może też nie, że nigdy by się to nie wydarzyło, ale na pewno byłoby dużo trudniej. W każdym razie nadarzyła się taka okazja, spotkałem Kamila, powiedział „dobrze, robimy” i singiel wyszedł. Także naprawdę dużo rzeczy się wydarzyło po tym programie.

Tutaj właściwie wyprzedziłeś moje kolejne pytanie o duet z Kamilem Bednarkiem. Opowiedz jeszcze, jak oceniasz odbiór singla, bo rozmawiamy właściwie kilka dni po premierze, a wydaje mi się, że odbiór jest bardzo pozytywny.

Odbiór jest dla mnie zaskakująco duży i pozytywny. W te pięć dni, od kiedy premiera nastąpiła, na YouTube jest ponad 65 tysięcy wyświetleń. Myślę, że to spory wynik jak na debiutanta. Zobaczymy, co się wydarzy dalej. Liczymy na to, że radia będą chciały podjąć temat i zacznie jeszcze szerzej dochodzić do ludzi, ale wydaje mi się, że początek jest świetny. Jestem bardzo z niego zadowolony.

Do tej pory oficjalnie wyszły trzy single zapowiadające Twój debiutancki materiał. A jak w skrócie opisałbyś to, co czeka nas na nadchodzącym albumie?

Na pewno jest to pewien zapis moich emocjonalnych przejść od lat dziecięcych, z czego ten powrót do tych lat jest dość mocno wyczuwalny. Zależało mi na tym, żeby pokazać taką beztroskę, żeby móc za parę lat wrócić do tej pyty i powiedzieć: „okej, wtedy czułem, że bardzo chciałbym czasem wrócić do tych moich emocji, kiedy byłem dzieckiem”. I za parę lat chciałbym stwierdzić, czy idę w dobrym kierunku, czy nie. W każdej piosence starałem się zawrzeć jakieś zdarzenie, które wywarło na mnie jakiś bardzo emocjonalny znak, jakieś znamię. No i wydaje mi się, że właśnie o tym będzie płyta – będzie o moich emocjach, będzie o powrocie do dzieciństwa, będzie o tym, żeby pielęgnować to dziecko w sobie. Wydaje mi się, że będzie też kilka piosenek, które będą troszkę trudniejsze – będą np. o rozstaniach. Tak jak „Most” to nie jest piosenka, która pasuje do obiadu czy do radia. W sensie to jest refleksyjna piosenka, w której właściwie będę grał sam na pianinie i będzie obdarta ze wszystkich błyskotek. To będzie taka czysta choinka, na której nie będzie żadnych światełek 🙂 Będę tylko ja i dlatego wydaje mi się, że w tym przypadku chciałem pokazać czystą muzykę – bardzo mi na tym zależy. Może powiedziałem to bardzo na okrągło i może jeszcze niewiele można z tego wywnioskować, ale chyba inaczej nie potrafię tego powiedzieć.

A czy mógłbyś zdradzić chociaż przybliżony czas premiery?

Na pewno jeszcze w tym roku. Mam nadzieję, że to będzie już w październiku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to właśnie tak się wydarzy.

Trzymam kciuki, żeby tak właśnie było. Odnosząc się jeszcze do Twoich inspiracji – piszesz o swoich osobistych przeżyciach. A czy masz swój muzyczny autorytet wśród polskich lub światowych artystów?

Na pewno wielu. Jeśli chodzi o polskich artystów to przez lata dużą częścią moich muzycznych inspiracji był zespół LemON. Chciałbym, żeby ludzie znaleźli w mojej twórczości to, co widzą w twórczości Igora i zespołu LemON – to byłby dla mnie zaszczyt. No i oczywiście na pewno jestem wielkim fanem Kamila Bednarka. To jest osoba, która po prostu potrafi pisać świetne piosenki, ma niesamowitą charyzmę. I to jest osoba, którą można stawiać jako wzór koncertowej postaci.

Skoro mówisz, że jesteś fanem Kamila Bednarka, a teraz już nagraliście swój duet to widać, że szybko spełniają się Twoje marzenia. Zatem jestem ciekawa, jak widzisz swoją karierę za dziesięć lat. Masz jakieś wyznaczone cele lub marzenia?

Chciałbym grać koncerty. Chciałbym wydawać płyty, a wydarzyć to się może tylko w przypadku, kiedy ludzie będą chcieli tego słuchać. Więc jeśli miałbym sobie czegoś życzyć i wyznaczać sobie jakieś marzenia na następne dziesięć lat to chciałbym, żeby ta moja muzyka znalazła swoje grono odbiorców.

Tego właśnie Ci życzę i trzymam kciuki, żeby tak było. Na sam koniec, z uwagi na tematykę naszego portalu, chciałabym zapytać o legalne kupowanie muzyki. Jako artysta dostrzegasz istnienie tego problemu?

Jasne, że tak. Wydaje mi się, że wszystkie serwisy streamingowe troszkę wychodzą temu naprzeciw i jest to dobre rozwiązanie. Skoro jest tak duży dostęp do nieoficjalnych, nielegalnych utworów to takie serwisy po prostu robią dobrą robotę. Wydaje mi się, że żyjemy w czasach, w których muzyka w telefonach wyparła analogowe i cyfrowe nośniki, więc warto dążyć do tego, aby dbać o legalne źródła w muzyce, filmie i właściwie we wszystkich artystycznych dziedzinach. Bo my po postu na to pracujemy i warto, żeby ludzie mieli tego świadomość.