NewsroomWywiady

Alexz Johnson w rozmowie z WLKM.pl: „Bycie niezależną artystką jest dla mnie jedynym właściwym kierunkiem”

Alexz Johnson od wczesnych lat swojego życia gościła na dużym ekranie. Jej kariera nabrała rozpędu dzięki serialowi „To Niesamowite”. Kilka lat później otrzymała główną rolę w muzycznym serialu „Gwiazda od Zaraz”, który był emitowany także w Polsce na programie Zig Zap. To właśnie to show przyniosło jej sławę i wykreowało Alexz Johnson. Oprócz tego, że grała Jude Harrison, to także miała wpływ na utwory, które powstały na potrzeby produkcji. Tuż po zakończeniu serialu świat miał poznać jej pierwsze dziecko, długo wyczekiwany debiutancki album „Weight”, który jednak nigdy nie się ukazał. Artystka się nie poddawała i po niemal 12-latach ten album ujrzał światło dzienne, jednak już nie jako debiutancki, a jako czwarty długogrający album Alexz i juz nie jako „Weight” a jako „Still Alive”.

Alexz, przede wszystkim chcę Ci bardzo podziękować za tę rozmowę. Muszę przyznać, że jestem Twoją wielką fanką! Obserwuję rozwój Twojej kariery od 2004 roku. Teraz, kiedy wydałaś „Still Alive” to wydaje się być jak nowy początek, jak się czujesz po premierze tego albumu?

Minęło sporo czasu zanim ta płyta ujrzała światło dzienne! Cieszę się, że w końcu ją wydałam, a dodatkowo pozytywne reakcje fanów sprawiły, że ta premiera jest jeszcze bardziej wyjątkowa.

„Still Alive” było w tzw. „więzieniu” przez długi czas, na skutek czego „Voodoo” zajęło jego miejsce i to właśnie ten album wydałaś jako debiutancki. Gdybyś miała wpływ na zmianę kolejności wydania tych albumów, czy zrobiłabyś to?

Po raz pierwszy ktoś zadał mi to pytanie! Należę do osób, które uważają, że wszystko dzieje się po coś…  Oczywiście w mojej głowie pojawia się wiele pytań typu „co jeśli”, ale jestem bardzo wdzięczna za to, jak rzeczy się dla mnie potoczyły. Mimo wszystko wciąż tu jestem i tworzę muzykę, której ludzie chcą słuchać – to naprawdę fajne. 

Jak się czułaś jako artystka nie mogąc wydać swojej własnej płyty? Czy musiałaś zawalczyć o nią na drodze prawnej?

Piosenki napisałam razem z bratem i również do nas one należały. Jednak to Greg Wells wyprodukował oryginalne utwory pochodzące z albumu wcześniej nazwanego jako „Weight” i prawa do nich objęło Epic/Sony. Żeby wydać „Still Alive” musieliśmy na nowo wyprodukować te utwory. 

Która piosenka z nowego albumu ma dla Ciebie największe znaczenie?

Jest to tytułowy utwór „Still Alive”. Myślę, że kompozycja ta wypadła bardzo przyjemnie i jest idealnym zwieńczeniem tego wydawnictwa. 

Jak się czujesz jako niezależna artystka w świecie popkultury? Czy kiedykolwiek przebiegło Ci przez myśl, by związać się z wielką wytwórnią? Czy jesteś zadowolona z tego jak toczy się Twoja kariera?

Czuję, że bycie niezależną artystką jest dla mnie jedynym właściwym kierunkiem, który sprawia, że jestem w pełni zadowolona z tego, że mam pełną kontrolą nad swoją muzyką i karierą. We wcześniejszym etapie swojego życia byłam związana z dwoma dużymi wytwórniami i bazując na własnym doświadczeniu była to kompletna stara czasu i mojej kreatywności. Jestem naprawdę szczęśliwa, że jestem częścią ery, w której możesz wydawać swoją twórczość bezpośrednio do słuchaczy bez poświęcania swojej godności czy ciężkiej pracy.

Pandemia sprawiła artystom wiele trudności. Jakie są Twoje plany po jej zakończeniu? Czy planujesz powrót do koncertowania na żywo?

Jestem w trakcie tworzenia całkiem fajnej społeczności. Miejsca, w które mogę zaprosić swoich fanów na spotkania online, a więc odpowiadając – tak! Bądźcie czujni…

Czy pandemia wpłynęła negatywnie na Twoją wenę twórczą?

Jestem rozczarowana, że nie ruszyliśmy w trasę koncertową promującą mój nowy album. Ta sytuacja zdecydowanie wymaga bardziej kreatywnego myślenia odnośnie tego jak promować swoją twórczość!

Tęsknisz za koncertami na żywo? Czy więź, którą tworzysz z fanami podczas koncertów jest dla Ciebie istotna?

Kocham grać koncerty! To kompletnie inne doświadczenie. Nie byłam w trasie od ponad kilku lat! Będąc świeżo upieczoną mamą to nie lada wyzwanie wyskoczyć na próbę z zespołem, ale mam nadzieję, że gdy wszystko wróci do normy to będę mogła wrócić do spotkań z moimi kolegami po fachu!

Alexz, wróćmy na moment do Twojej przeszłości i porozmawiajmy o Twojej roli w serialu „Gwiazda od Zaraz”. To show było naprawdę popularne w Polsce! Osobiście byłam zauroczona Twoją rolą jako Jude Harrison. Bardzo nostalgicznie wspominam ten czas – byłam wtedy dzieckiem, a teraz rozmawiam z Tobą na temat Twojego czwartego pełnogrającego albumu! Czy jest coś, co wyniosłaś z tego serialu?

Wcielenie się w rolę Jude jest dla niezapomnianym czasem, z którego wyciągnęłam wspaniałą lekcję. Możliwość pisania utworów na potrzeby serialu „Gwiazda od Zaraz” było dla mnie nie tylko błogosławieństwem, ale także wpłynęło to na moją wiedzę z zakresu pisania muzyki, a także pomogło mi zrozumieć moją pasję. To show otworzyło dla mnie wiele drzwi i jestem za to ogromnie wdzięczna… Mam jednak nadzieję, że fani serialu z przyjemnością słuchają muzyki, którą teraz tworzę, zarówno ciesząc się z mojej artystycznej przygody z czasów grania Jude. 

Czy masz kontakt z osobami z załogi serialu?

Tak! Wciąż mam kontakt z niektórymi osobami, którzy mieli styczność z serialem. 

Jeśli mogłabyś wybrać swoją ulubioną piosenkę z serialu, która z nich by to była?

W zasadzie bardzo lubię „Where Does It Hurt”, co prawda nie miałam nic wspólnego z procesem produkcji tego utworu, ale jest on moim ulubionym. 

A czy jest jakiś utwór z serialu, którego nie lubisz?

Hmm, pamiętam, że z brakiem entuzjazmu podchodziłam do utworu „Love to Burn”. W sumie nie pamiętam dlaczego. Patrząc z perspektywy czasu to całkiem fajna piosenka, prawda?

Teraz czas na drobne ploteczki – powiedz nam, czy kiedykolwiek toczyły się rozmowy na temat wznowienia serialu?

Na pewno takie słuchy krążyły pomiędzy fanami w kanałach Social Media. Ja osobiście nie otrzymałam żadnych oficjalnych informacji na ten temat, jednak uważam, że to naprawdę świetny pomysł!

Jako WLKM staramy się tworzyć bezpieczną przestrzeń dla artystów z naciskiem na okazywanie wsparcia poprzez promowanie legalnego słuchania oraz kupowania muzyki. Co uważasz o erze streamingów? Czy jest to dobre dla artystów?

Przemysł muzyczny nieustannie się zmienia. Osobiście nie przykładam szczególnej uwagi do tego, w jaki sposób jest słuchana moja muzyka, interesuje mnie to, czy jest słuchana. Jeśli chodzi o mnie to jestem bardzo oldschoolowa i uwielbiam winyle – dlatego posiadam swoją muzykę na tym nośniku, można ją nabyć na shopalexz.com. Niezastąpionym doświadczeniem są dla mnie także koncerty na żywo. Myślę, że na wszystko znajdzie się przestrzeń!

A jakie to uczucie gdy fani podchodzą do Ciebie z Twoją płytą w ręku? Czy sprawia Ci to radość?

Każda płyta, którą sprzedaję ma dla mnie ogromne znaczenie. Cieszę się niesamowicie, że moja muzyka posiada swoich odbiorców. Uważam także, że moi fani są naprawdę świetni i inteligentni. Uwielbiam spotkania tego typu!

Jaki tytuł nosi Twój ulubiony album? Jest on na płycie, kasecie czy na winylu?

Moim ulubionym albumem jest „Pirates” Rickiego Lee Jonesa na winylu.

Alexz, dziękujemy Ci bardzo za tę rozmowę. Nie możemy się doczekać kolejnych nowości od Ciebie i oczywiście do zobaczenia w Polsce! Wszystkiego dobrego.

Dziękuję! Mam nadzieję, że podoba Wam się mój nowy album!

Zdjęcie z nagłówka autorstwa: JenSquiresPhotographer